czwartek, 19 lipca 2018

Motywacja podczas diety

Co jeść, by zachować zdrowie lub je odzyskać? Jest wiele poradników dietetycznych. Jedne są pisane przez teoretyków, a drugie przez ludzi, którzy mają konkretne dowody na to, że ich sposoby żywienia rzeczywiście działają. Niezależnie od tego, czy zmagamy się ze zbędnymi kilogramami, chronicznymi przeziębieniami czy też alergiami. W wielu przewlekłych chorobach, to właśnie dieta pozwala na lepsze samopoczucie. Trzeba tylko być wytrwałym i nie porzucać swoich nowych nawyków, po kilku dniach czy tygodniach. Tak, dieta wymaga byśmy zmienili swoje życie. Nie obejdzie się ze zmianami w codziennym harmonogramie i w lodówce oraz w...głowie. Jak znaleźć motywację, by na wybranej diecie wytrwać? O tym przeczytasz poniżej.


Uwierzyć, że można jeść inaczej, i nie być głodnym

Nietrudno się domyślić, że niedowiarek jest z góry przegranym. Jeśli ktoś zaczyna z myślą typu: ,,I tak się nie uda. To bez sensu!”. To chce mu powiedzieć, że tak bez sensu jest jego zgubne myślenie. Zakodował sobie w swojej głowie porażkę, jeszcze przed podjęciem wysiłku. Wiara pozwala nie tylko poczuć się spokojniejszym, pewniejszym siebie ale także nie poddawać się w sytuacji kryzysowej. Wszystko jest bowiem do przejścia.  Drugą sprawą jest fakt, że dieta, która sprawia, że ciągle ssie Cię w żołądku, jest po prostu głodzeniem się. Dobrze zbilansowana dieta nie dopuszcza do nagłych spadków cukru we krwi i napadów wilczego głodu. Dba o oczyszczenie organizmu z toksyn, metali ciężkich, bo one  właśnie kumulują się w tkance tłuszczowej. Wiele osób podczas diet narzeka, że do pewnego stopnia udało im się schudnąć. Potem ich waga się zatrzymała i przeżywają prawdziwą klęskę. Szczerze, musisz wiedzieć, że to jest normalne. Organizm ludzki sam mniej więcej wyznacza granicę, poniżej której doszłoby już do utraty białka, witamin, soli mineralnych itp. Ponadto po zrzuceniu paru kilogramów, hormony, których praca była zaburzona przez nadwagę na nowo uczą się działać w starym organizmie, ale po gruntownych porządkach. Także trzeba sobie czas, aby to wszystko się uregulowało. I pod żadnym pozorem nie opłaca się zmniejszyć kaloryczności posiłków. Dużo osób tak robi, a to powoduje jeszcze większe zahamowanie metabolizmu. Innymi słowy, organizm zaczyna oszczędzać na ciężkie (czyt. głodne) czasy.

Warto narzucić sobie nową dyscyplinę

Jeśli nigdy nie mieliśmy rano czasu, by przygotowywać wartościowe posiłki, teraz wystarczy nastawić budzik na wcześniejszą godzinę. Początki będą ciężkie i bolesne, zwłaszcza gdy przyzwyczailiśmy się chodzić spać głęboką nocą (od kilku lat sama mam z tym problem, choć w końcu zauważyłam, że mi to po prostu nie służy). Łatwo powiedzieć, ciężej wykonać, zwłaszcza przez niezdyscyplinowanych. Można to jednak potraktować zadaniowo. Wpisać to w swój harmonogram dnia, i nie przechodzić do kolejnego zadania, póki nie zrobimy tego, co zaplanowaliśmy. Wadą jest to, że na początku możemy się poczuć jak robot. Zero spontanu, tylko odhaczanie kolejnych punktów na liście. Z czasem będzie łatwiej.
Nie oczekiwać szybkich wyników

Niektórzy mówią już po kilku dniach: ,,Ale to nie działa, darmo się łudziłam!” Taka osoba jest święcie przekonana, że dalszy wysiłek nie ma sensu. Nie bierze pod uwagę, że każdy organizm od początku zmaga się z czymś innym, mniej lub bardziej nasilonym. Oczywiste jest, że jedna osoba poczuje się zdrowiej po krótszym czasie, a druga będzie musiała się uzbroić w cierpliwość. Zależy od punktu wyjścia. Osoby zmagające się z alergiami, wiedzą że niektóre warzywa czy owoce nie są dla nich stworzone. I znalezienie odpowiedników oraz przyzwyczajenie organizmu do jedzenia mniej przetworzonego zajmuje czas.

Skąd czerpać motywację

Na pewno nie, poprzez oglądanie zdjęć wysportowanych i szczupłych ludzi oraz łudzenie się, że też kiedyś będzie się tak wyglądać. Porównywanie się to prosta droga do anoreksji lub bulimi. Owszem przyczyn tych dwóch groźnych chorób jest wiele. Jednak warto wiedzieć, że wszystko zaczyna się w głowie.  To tam toczy się walka o pozytywne myślenie. Od niego też zależy Twój osąd samego siebie. Jeśli jesteś negatywnie nastawiona do swojego ciała, to dieta Ci nie pomoże, a prędzej doprowadzi Cię do skrajności, które mogą kosztować Cię nie tylko zdrowie ale nawet życie.  Musisz zmienić myślenie.

Nie łudź się

Porzuć myślenie typu: ,,Gdy będę szczuplejsza, znajdę lepszą pracę”, lub ,,Jak schudne, to mnie ktoś pokocha”. Nie ma nic bardziej mylnego. Owszem, wszędzie możesz wyczytać, że podobają się wysocy i szczupli ludzie. Według niektórych cwaniaczków, tacy ludzie są synonimem sukcesu, powodzenia itp.  
W wielu miejscach pracy, twój wygląd nie ma znaczenia, tylko praktyczne umiejętności. Owszem są miejsca, gdzie osoby z nadwagą nie są mile widziane, podobnie jest z osobami mającymi tatuaże. Ale nie wszędzie i warto o tym pamiętać. Myślę, że tolerancja na inność będzie wzrastać, bo dużo ludzi "przejeżdża się" na takich wymuskanych ludziach. Ocenianie czyjegoś wyglądu lub podejmowanie decyzji na jego podstawie może się bardzo szybko zemścić.  Ponadto, w miłości uroda to nie wszystko, bo wiadomo że to charakter człowieka sprawia, że dobrze się czujemy w jego towarzystwie.

Dbaj o zdrowie

Dbaj o swoje dobre samopoczucie. Dla samej siebie. Jeśli masz nadwagę, i chcesz zrzucić nadwagę, rób to dla siebie, a nie dla kogoś. Nie po to, aby widzieć podziw w oczach partnera czy koleżanek w pracy. Tylko, żeby samej dobrze czuć się w swojej skórze. Jeśli tak się stanie, Twoja pewność siebie wzrośnie i sprawi że łatwiej będzie Ci sięgać po to, co chcesz.

Powodzenia!

wtorek, 17 lipca 2018

GMO, suplementowy biznes i trucizny...

Codziennie, o każdej porze dnia i nocy jesteśmy bombardowani informacjami na temat zasadności spożywania witamin. Zdrowie to jedno, a marketing to drugie. Nikt nie wątpi w to, że dzisiejsza żywność zawiera więcej pestycydów, minerałów ciężkich (dla zainteresowanych artykuł tu oraz szerzej o suplementach diety tu) niżeli naturalnych witamin i soli mineralnych. Nie dajmy się jednak zwariować i ślepo zawierzać koncernom farmaceutycznym. Z drugiej strony, nie zawsze mamy do czynienia z ekologicznymi warzywami, owocami, zbożami czy mięsem. Ich produkcja to niezły horror dla środowiska naturalnego. Przemysł zamiast inwestować w naturalne formy (są możliwe ale droższe, i dłużej trzeba czekać na wyniki) woli korzystać z zaawansowanej biotechnologii i chemii. Zdrowie człowieka poważnie na tym cierpi. Z roku na rok statystyki medyczne mówią o widocznym wzroście zachorowań na poważne choroby.


fot.by me 


Nawet pszczoła nie siada


Skoro nawet już pszczoły unikają pól uprawnych, bo im się dana roślina nie podoba, to dobrze nie jest. Owady te, uznają ją za obcą, a więc jej unikają. Zaburza to ekosystem. Ziarna poddane GMO, czyli zmodyfikowane genetycznie są odporne na choroby. To ich jedyna zaleta. Rozwiązaniem jest poszukiwanie produktów zdrowszych. Dlaczego mają wyższą cenę? Są tworzone przez naturę i jest ich po prostu mniej. Trzeba też dłużej poczekać na plony. Te zmodyfikowane lub wyprodukowane w laboratorium tworzone są w ekspresowym tempie, w ogromnej ilości i sprzedawane po niskiej cenie.  Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to z pewnością rozchodzi się o kasę. Opłaca się, tanim kosztem mieć duże zbiory i więcej zarobić. Podobnie jest z preparatami witaminowymi.


fot.by me


Pochodzenie witamin


Są na świecie laboratoria, gdzie produkuje się dobrej jakości witaminy, uznawane za najlepsze na świecie np. w USA czy we Włoszech. W wielu krajach jednak są też takie firmy, które chcąc zarobić miliony, sprzedają marnej jakości preparaty. Jak im się to udaje?! Z pomocą przychodzi marketing. Dobra reklama dźwignią handlu, jak mawiają specjaliści. Za wielkie pieniądze wykupują czas antenowy w telewizjach, radiach, teksty sponsorowane na portalach, blogach, wielkie banery reklamowe na ulicach czy przystankach autobusowych. Wmawiają, że bez ich produktów będziesz chorować, będą Ci wypadać włosy i łamać się paznokcie albo urodzi Ci się chore dziecko. Ale oni już spieszą z pomocą, co by Ci tak naprawdę zaszkodzić, i to nie za darmo. Preparaty witaminowe nie są tanie, nawet jeśli zostały wyprodukowane po relatywnie niskich kosztach. Jeśli cena to pojęcie względne, bo każdy zarabia trochę inaczej, to jakość tych produktów daje do myślenia!


Czy selen to trucizna?


Bardzo często lekarze diagnozują u swych pacjentów niedobór tych dwóch składników. I służba zdrowia, i sami pacjenci przyczyn upatrują się w niewłaściwej diecie, co jest tylko częściową prawdą. Mają zazwyczaj tylko jedno rozwiązanie: suplementy (więcej tu).


Jeśli trafisz na oczytanego farmaceutę, który swój zawód traktuje jako misję, to dobrze Ci doradzi. Inni są nastawieni na zyski finansowe, bo pracują w sieci aptek, a tam pieniądz decyduje na rynku o być albo nie być danej placówki. Sami lekarze często latami przepisują ten sam preparat na receptę (choć nie zawsze), w ich mniemaniu odpowiedni, bo innego nie znają lub mają z tego profity od firm farmaceutycznych. Jak mówi popularne powiedzenie: nie ważne, żeby pacjent wyzdrowiał, tylko kupował leki, bo to napędza przemysł farmaceutyczny.


Innym problemem jest fakt, że polskie gleby charakteryzuje niska zawartość selenu, podobnie jak chińskie. Najwięcej selenu w glebie znajduje się w Finlandii oraz USA.


Selen-pierwiastek, który ma wspierać układ odpornościowy człowieka, ma   zadbać o zdrowe włosy i skórę. Chroni przed stresem oksydacyjnym i wolnymi rodnikami. Ma działanie antynowotworowe. Pomaga w prawidłowej funkcji tarczycy. Chroni przed depresją. Wspomaga leczenie chorób Alzheimera i Parkinsona.

Najlepiej przyswajalną formą selenu jest ta, która pochodzi z drożdży piwnych, alg, orzechów brazylijskich, pełnych ziaren zbóż, skorupiaków oraz  jajek. Stosowany w nadmiarze, powoduje tzw. selenozę, która objawia się problemami żołądkowymi, wypadaniem włosów i ogólnym osłabieniem organizmu a nawet rozwojem groźnych chorób.


Ważny jest rodzaj selenu i w jakiej ilości go przyjmujemy. Przekraczanie zalecanych dawek to głupota, która może się źle skończyć. Zalecana dawka dzienna wg FDA wynosi 70 µg ( Food and Drug Administration) oraz RDA (Recommended Dietary Allowance) wynosi 45 µg selenu. Dlaczego jednak wielu producentów przekracza tę dawkę 3-5 krotnie, co znalazłam w czeskich i polskich  produktach.
 


Jaki produkt wybrać ?!


Są dwie formy: sztuczny selenian sodu oraz organiczna L-selenometionina oraz metylowana selenocysteina. Te dwie ostatnie formy są najbardziej przyswajalne, a jako przeciwutleniacze najskuteczniejsze. W formie naturalnej, bo występuje w żywności. Taki selen zazwyczaj jest produkowany z Algi Spiruliny Platensis.  


Z kolei selenian sodu to nie dość, że gorzej się wchłania, to jest po prostu trucizną. Zaburza płodność, głównie u mężczyzn. I jest rakotwórczy, głównie po przedawkowaniu. Jest używany do barwienia szkła. Związki selenu wchłaniają się zarówno z układu pokarmowego, jak i oddechowego. Najbardziej narażeni są pracownicy zakładów przemysłowych.Wynaleziony w XIX wieku, opatentowany w latach 80-tych XX wieku. I jest stosowany do dziś w nawozach, paszach i preparatach witaminowych. Ktoś zapyta dlaczego?! Otóż dlatego, że jest tańszy niż L-selenometionina. Zakłady przemysłowe czy farmaceutyczne kupują go w ogromnych ilościach, bo się im to opłaca bardziej niż wyprodukowanie go metodą ekologiczną. Ot, cała filozofia!


Wybierajmy mądrze! Nie oszczędzajmy na zdrowiu!


*korzystałam ze źródeł zagranicznych, głównie amerykańskich (United States Library of Medicine)  oraz ptfarm.pl


sobota, 30 czerwca 2018

Skutki przebywania w toksycznym otoczeniu

Odnosisz czasem wrażenie, że przebywasz w złym miejscu, z niewłaściwymi osobami?! Musisz sobie odpowiedzieć na pytanie, czy to Ty nie czujesz się  lubiany, czy rzeczywiście otaczają Cię sami wrogowie. Osoby z niską samooceną nawet w sprzyjającym otoczeniu, czują się nieswojo. Dlaczego tak się dzieje. A jaki wpływ będzie miało na Ciebie przebywanie z toksycznymi osobami, więcej tu, i tu oraz tu.

fot.by me 
Załóżmy wariant pierwszy: Ty jesteś święcie przekonany, że nikt Cię nie lubi.  Otóż może się okazać, że owszem parę osób jest wrogo nastawionych ( czyt. widzą w Tobie konkurencję, którą jak najszybciej trzeba unieszkodliwić lub usunąć ). Może trafiłaś do piekła (w swoim mniemaniu) ale nigdy nie jest tak, że wszyscy są przeciwko Tobie. Nawet jeśli są, to z silną i wysoką samooceną, mówiąc kolokwialnie, spływa to po Tobie jak po kaczce.

Samoocena na właściwym poziomie sprawi, że nie będziesz szukać dziury w całym, analizować każdej nieprzychylnej sytuacji lub czyiś słów. Jeśli natomiast Twoja ocena szwankuje, to nawet w przyjaznej osobie zobaczyć najbardziej podłego człowieka pod słońcem. Oczywiście zdarzą się sytuacje, że nie da się z kimś dogadać lub polubić. Czasem lepiej zamilknąć i robić swoje niż darmo tracić czas.


Albo wynieść się gdzieś, gdzie być może czeka Cię coś lepszego. Czasem to naprawdę działa. Zmiana otoczenia może nam pomóc. W nowym miejscu nasze plany i marzenia mogą się wreszcie spełnić. Szanse są tak naprawdę wszędzie, choć wszystko zależy od sprzyjających osób, bo nie da się zrobić wszystkiego w pojedynkę. 


Można wpaść w pułapkę myślenia: ,,Gdzieś indziej na pewno jest fajniej.” Aby potem z gorzkim smakiem stwierdzić, że jest tak samo, by nie powiedzieć gorzej. To  czy będzie lepiej zależy tylko od nas samych. Pozytywne nastawienie to połowa sukcesu. Wszystko zależy od tego czy skupiamy się na dobrych stronach czy tylko zauważamy te negatywne.  

A co w sytuacji, gdy rzeczywiście Cię nie lubią i Ty przez to cierpisz, czyli wariant drugi. 
Nie przebywaj z toksycznymi osobami. Łatwo powiedzieć, ale to jedyna dobra rada. Chyba, że jesteś bardzo odporną osobą. Ale pamiętaj, że nawet mocne drzewo może się załamać. Nikt z nas nie jest ze skały. Nie lubią Cię, dają Ci to do zrozumienia, a Ty znosisz to w pokorze. Owszem możesz cierpieć w nieskończoność. Ale wiedz, że świętym od tego poświęcenia nie zostaniesz. Prędzej się przekręcisz. To nie żart. I to z własnej winy, bo nie zadbałeś o swoje dobre samopoczucie.  Może to się odbić na Twoim zdrowiu nie tylko psychicznym, ale także fizycznym.

Naukowcy, lekarze i psycholodzy dowiedli, że przebywanie w złym otoczeniu może narazić Cię na rozwój groźnych chorób. Jeśli nie wierzysz w to, że przebywasz z toksycznymi osobami, to przyjrzyj się swojemu zdrowiu. Czy nie nasiliły się Twoje przewlekłe schorzenia? Czy nagle nie zaczęłaś się w kółko przeziębiać? Czy masz jakieś problemy z żołądkiem? Czy masz problemy z cerą? Czy tyjesz lub tracisz na wadze, i czy jest to zamierzone? Czy zaczęłaś cierpieć na chroniczne migreny lub bóle stawów? Czy zaczęłaś nadużywać leków na uspokojenie bo nie możesz spać? Więcej palisz? Czy pijesz napoje alkoholowe w dużych ilościach, by się znieczulić? Czy sięgasz po narkotyki? Czy Twoje hobby przestało Ci dawać satysfakcję? W najcięższym przypadku, uznasz że nawet sam siebie już nie lubisz? Czy czujesz, że Twoje życie jest bez sensu, a swoją pracę zaczynasz wykonywać jak tzw. robot?

Jeśli nic nie zrobisz to jesteś na  prostej drodze do takich chorób jak: nerwica lękowa, depresja czy choroby układu odpornościowego (alergia, choroby kostno-stawowe), choroby układu hormonalnego (tarczyca, zaburzenia układu rozrodczego), chroby układu pokarmowego (wrzody, przewlekłe zapalenia jelit) i choroby układu sercowo-naczyniowego (zawały, udary, wylewy) a nawet nowotwory. 

Człowiek potrzebuje radości, spokoju, miłości, czułości, bliskości, a nie smutku, robienia awantur o bzdury,  zatruwania nerwów, pretensji czy przemocy słownej czy fizycznej. Warto o tym pamiętać! Wszędzie! Nikt nie ma prawa niszczyć Ci dnia i wprowadzać chaos w Twoje życie. Nie masz wpływu na wszystko, ale jedno możesz zrobić- pomyśleć o swoim zdrowiu!

niedziela, 29 kwietnia 2018

Sposoby na toksycznego szefa

Jeśli myślisz, że toksyczny szef to ten, który każe Ci pracować w nadgodzinach lub jest po prostu bardzo wymagający, to jesteś w błędzie. Toksyczny przełożony stosuje różne sposoby zniszczenia Twojego poczucia godności, Twojego dobrego imienia, zdrowia psychicznego i fizycznego. Pozbawia Cię energii do pracy,  a nawet sił do dalszej egzystencji poza firmą. Czasem musisz się zgodzić na takie obyczaje w firmie, w której każdy pracownik ma do przepracowania określone, dodatkowe godziny. Jeśli nie lubisz poświęcać każdej wolnej chwili korporacji, to poszukaj innej pracy. W przypadku szefa, którego oczekiwania sięgają innej galaktyki, także musisz się zastanowić. Istnieją bowiem osoby, które nigdy nie są zadowolone i stale będą podwyższać poprzeczkę. W wielu przypadkach, firma osiąga większe zyski a pracownicy mają większe wypłaty. W pozostałych, owszem szef się obłowi, a pensje pracowników nie są podwyższane od lat. Jeśli kto zapyta dlaczego wciąż musi harować za te "psie pieniądze”, otrzyma wypowiedzenie. Szef na jego miejsce, zatrudni kolejne "mróweczki”, które w pocie czoła, będą próbować aby sprostać nieludzkim wymaganiom. Koniecznie przeczytaj jakie cechy przejawia toksyczny szef.


Polecam artykuł o toksycznych ludziach tu i tu.
fot.by me 


Zachowanie toksycznego szefa/kierownika:


  1. Zastraszanie (Jeśli nie wyrobisz normy, zwolnimy Cię. Bez nas nie będziesz miał pieniędzy na życie. Wystawimy Ci negatywną opinię i nikt w branży już Cię nie przyjmie. Albo będziesz nasz, albo nikogo.)
  2. Porównywanie (W każdej firmie jesteśmy oceniani. W niektórych trwa ciągła rywalizacja o miejsce w hierarchii. Nie mam tu na myśli tylko awansów, a co miesięczne ocenianie wydajności pracownika. Badania jakie ma wyniki np. w sprzedaży i porównywanie do innych. Owszem czasem konstruktywna krytyka może być użyteczna dla dwóch stron. Każdy może dowiedzieć się, co robi nie tak i wynieść z tego pożyteczną lekcję. Wiele osób ma jej dość i po latach odchorowuje. Wrzody, nadciśnienie wcale nie biorą się tylko z niewłaściwej diety, a ze stresu, którego źródłem jest właśnie krytykowanie, czepianie się i wieczne niezadowolenie kierownictwa.
  3. Wyzywanie  (np. od zwierząt: Ty ośle, Ty leniu śmierdzący, Ty krowo, Ty świnio, Ty suko, Ty psie, Ty barani łbie. Stosuje głupie porównania: Ty głupku, Jesteś jakbut z lewej nogi, Tępa jak dwunasta w nocy.) Niektórzy mogą się śmiać, ale to nie jest zabawne, zwłaszcza dla osoby, która jest obrażana.  Ktoś, na wysokim stanowisku zapomniał, że już nie jest na podwórku, ale w pracy. Ma maniery tzw. trzody chlewnej i się nimi popisuje!
  4. Przeklinanie (Zauważyłam, że szefowie rzadko sobie na to pozwalają w mieszanym zespole, ale już w męskim gronie....uszy bolą. Niektórzy mają taki styl bycia, że słowo na literę k, czy ch, stosują jako, przecinek, myślnik, wykrzyknik. Większość nikogo nie przezywa, ale te "urocze" przerywniki na stałe zapisały się w ich języku. Można by pomyśleć, co jest złego w przeklinaniu?! Istnieje tzw. koprolalia, czy patologiczne przeklinanie, które jest już chorobą. I właśnie to zachowanie wywołuje w niektórych osobach lęk, bo widzą że szef jest niezrównoważony. Do czego może to jeszcze doprowadzić?
  5. Przemoc fizyczna (Bywają szefowie psychopaci, którzy molestują,  gwałcą i biją swoje pracownice. Pokrzywdzone są zastraszane właśnie zwolnieniem lub ujawnieniem nagrań video lub zdjęć, na których były zmuszane do czegoś, czego w ogóle nie chciały. Szef mówi im, że pokaże te "obciążające dowody” ich rodzinie, partnerom, sąsiadom, czy też opublikuje te "wybryki '' w sieci. Kobiety bojąc się zszarganej opinii i przyczepienia łatki "ofiary” milczą dla dobra ogółu, a same przechodzą piekło. Dopada ich nerwica, depresja, mają myśli samobójcze.
  6. Przerzucanie obowiązków (Wykorzystywanie na zasadzie: "zanieś- pozamiataj” dotyczy zwłaszcza młodych lub nowych pracowników, bywa że i tych starszych, bo kiedyś na to przyzwolili, obwawiając się utraty pracy. To może być niebezpieczne, bo wraz z pracą można stracić resztki godności.)
  7. Zwalanie winy na pracownika (Szef nawali z czymś, ale przecież nie przyzna się kontrahentowi, że to jego wina. W myśl wątpliwej zasady: ,,Szef się nie myli”. Oczerni pracownika, że ten jest mało inteligentny, i że najchętniej by się go pozbył, ale  "półgłowek” pracuje tu już tu wiele lat. Jeśli podczas negocjacji z partnerem biznesowym nie przekona do swego pomysłu, od razu powie, że to był tylko pomysł stażysty, nowicjusza itp. Jeśli kontrahent zauważy rażące błędy, oczywiście, toksyczny szef znajdzie co najmniej jedną osobę, która za to odpowiada. Zyskałby czasem więcej, gdyby przyznał się do tego, że jest nie tylko szefem, ale człowiekiem, który niekoniecznie pozjadał wszystkie rozumy. Większość tego nie zrobi, bo jest za bardzo zadufana w sobie.
  8. Poniżanie i ośmieszanie pracownika przy innych członkach zespołu.Ta taktyka jest stosowana przez zakompleksionych szefów, którzy wyśmiewając swoich podwładnych, myśląc że to doda im władzy. Jest to po prostu żałosne. W dodatku powoduje wyobcowanie takiego pracownika w grupie. Nie warto się zgadzać na to, aby być kozłem ofiarnym albo odejść z mało przyjaznego miejsca.


Jak się bronić przed toksycznym szefem?


  1. Wyznacz granice. Od początku należy jasno określić, na co jest pozwolenie, a na co nie. Później już ciężko będzie to zmienić. Nie oznacza to, że jest to niemożliwe. Czasem nie mamy świadomości na co tak  naprawdę się godzimy. Zawsze mamy prawo do zmiany zdania. Nie daj sobie wmówić, że jest inaczej.
  2. Prośba o bardziej merytoryczne zadania (Zawsze pytaj o jasny i konkretny zakres obowiązków, najlepiej na piśmie. Nie zgadzaj się na przysłowiową "robotę głupiego”. Wiele młodych osób lub początkujących pracowników w danej firmie (wiek nie jest tu wyznacznikiem) godzi się na też na nowe lub inne obowiązki, w obawie o stratę posady. Niestety bywa to zdradliwe. Zwolnić zawsze mogą, nawet jeśli będziesz im usługiwać na każdym kroku. Jeśli chcą się kogoś wyrzucić przyczepią się nawet do tego, że ktoś założył ręce na krześle albo usiadł na chwilę, podczas gdy jego praca wymaga ciągłego stania lub raz się spóźnił, bo miał konkretny powód np. utknął w windzie, a nie dlatego że za późno wstał. Trzeba mieć szacunek dla swojego zdrowia zarówno psychicznego, jak i fizycznego. Niektórzy myślą, że jak będą spełniać wszystkie prośby i rozkazy, to będą szanowani. Po prawdzie, dzieje się coś zupełnie odwrotnego.
  3. Brak przyzwolenia na molestowanie (Nie musisz się godzić, na wszystko co zaproponuje szef, a już zwłaszcza gdy daje Ci tzw. niemoralną propozycję. W wielu przypadkach, nie proponuje, a zmusza. Wiedz, że zawsze możesz zwrócić się z tym problemem do osób trzecich, często anonimo. Mówiąc kolokwialnie: ,,Nie zakopuj problemu pod dywan”, bo w końcu nie starczy Ci sił, by się temu przeciwstawić.
  4. Brak przyzwolenia na obrażanie, wyzywanie, oczernianie, zwalanie winy. Od razu, jasno powiedz, że nie zgadzasz się na terroryzowanie i branie wszelkich grzechów na swoje barki. Jeśli na to zezwolisz, później już trudno będzie walczyć o szacunek. Oczywiście możesz liczyć się z tym, że Cię zwolnią, ale to jest i tak lepsze niż tkwienie w bagnie. Może za przysłowiowym rogiem czeka coś lepszego. Miejsce, gdzie Twoja ciężka praca i Twój charakter zostaną poszanowane i docenione. A Ty poczujesz się spełnionym pracownikiem. Na szczęście istnieje wiele firm, więc nie musisz pracować dla takiej, dla której nic nie znaczysz. Jeśli jasno się temu nie przeciwstawisz, to pogrzebiesz swoją godność, dobre imię. Stracisz szacunek nie tylko w oczach innych, ale sam zaczniesz się źle czuć ze samym sobą. Zaczniesz wątpić w swoje siły, w swoją wiedzę. I sam wpędzisz się w końcu w depresję.
  5. Nie daj się wpędzić w odczuwanie silnego strachu przed swoim przełożonym. Nikt nie powinien bać się drugiego człowieka tylko dlatego, że zajmuje wysokie stanowisko. Szef to tylko człowiek, jak każdy z nas. Zasługuje na szacunek, ale tym samym powinien obdarzać swoich podwładnych.
  6. Szef nie jest Twoim przyjacielem. Nie jest i nie będzie, ale wasze relacje na gruncie zawodowym, powinny opierać się na wzajemnym poszanowaniu. Jeśli masz odwagę, a warto ją mieć, to porozmawiaj wprost z szefem lub z przełożonym z innego działu. Poproś o radę. Dowiesz się też o zasadach, które tu panują. Przemyśl, czy to na pewno miejsce dla Ciebie.
  7. Nie płacz w pracy. Nie dość, że wejdziesz wtedy w rolę ofiary, to jeszcze pokażesz, że to naprawdę Cię to dotyka. Twój szef-prześladowca, wyczuje Twój słaby punkt i będzie go wykorzystywał przy każdej okazji.


Słowem podsumowania


Po wielu potyczkach z toksycznym szefem, masz dwa wyjścia: albo stawiasz granice, albo odchodzić dla własnego zdrowia. Każdy pracownik, nawet ten najniższy stanowiskiem, ma prawo do szacunku. Pamiętaj, że Twoje zdrowie jest najważniejsze. Ciągłe przebywanie z toksycznymi osobami, powoduje osłabienie układu odpornościowego. Stres przyczynia się do wielu chorób. Szanuj samego siebie!

sobota, 21 kwietnia 2018

Toksyczny partner, narcyz, socjopata

Wiele kobiet żyje w toksycznych związkach. Niektóre z nich są zakochane w narcyzach, a nawet nie zdają sobie z tego sprawy. Pozostałe są ofiarami psychopatów. Które z nas nabierają się na ich gierki? Badacze udowodnili, że zazwyczaj kobiety wrażliwe, samotne, empatyczne i skore do niesienia pomocy. Narcyze, toksyczni ludzie, więcej tu i tu oraz socjopaci to często osoby atrakcyjne fizycznie, niekoniecznie na wysokich stanowiskach (ale większość z nich tak, bo potrafiła wszystkich swoich konkurentów zmieść ze swojego drogi, jak zaległy kurz). Potrafią być także elokwentni, uprzejmi, pomocni (oczywiście tylko na początku, bo trzeba pamiętać, że nie działają bezinteresownie). Prędzej czy później odbiorą sobie, to co zainwestowali, z tzw. nawiązką. Są w tym bezwzględni i wręcz niebezpieczni. Jako socjopaci krzywdzą słowami, czynami, manipulacjami, szantażami. W odróżnieniu do psychopatów, którzy naruszają nietykalność osobistą czyli np. biją, gwałcą lub/i zabiją. Czasem mówimy o takich osobach, że porywają tłumy, że kobiety do nich wzdychają itp. (a są to zwykli narcyzi lub socjopaci, niezwykle egoistyczni, zakochani sami w sobie). Oczywiście nie zawsze tak jest, że osoba atrakcyjna i wygadana jest niebezpieczna. Warto jednak obserwować jej zachowanie względem rodziny, osób starszych, dzieci, zwierząt, roślin, a także wsłuchać się w ich opinie na temat różnych spraw.

fot.by me


Jak wyłapać (nie) jednoznaczne sygnały, że z kimś jest coś nie tak?

Cechą wspólną toksycznych, narcyzów czy socjopatów jest idealne maskowanie się przed światem zewnętrznym. Mogą mieć rodziny, dzieci, i odnosić sukcesy w życiu zawodowym. Bywa, że udają przed innymi, że kochają swoje dzieci np. kupując im drogie zabawki, najmodniejsze ubrania, drogi sprzęt elektroniczny, wysyłają na różne zajęcia pozalekcyjne lub drogie wakacje. Płacą wysokie alimenty. Nie dlatego, że chcą im pomóc w edukacji, czy pokazać lepszy świat. Robią to na pokaz. Chodzi o to, by mieć je z głowy, przynajmniej na pewien czas. To nie jest troska, choć z boku tak może wyglądać. W pracy mogą udawać dobrych kolegów, a w domu terroryzować dzieci i żonę lub nawet sąsiadów. Nocą odrywać rolę namiętnych kochanków, a w dzień być najwredniejszymi osobami pod słońcem.

,,Co chatka, to zagadka”

Warto też zrozumieć, że zazdrość to zła cecha, która też zaburza realny osąd sytuacji. Niektóre kobiety mogą zazdrościć jakieś biedaczce, że niby ma wspaniałego męża, czy chłopaka, a tak naprawdę kobieta cierpi katusze z socjopatą. Jej życie, to jedna wielka huśtawka. Raz jest kolorowo i cudownie. Innym razem, źle a nawet niebezpiecznie. Owszem można powiedzieć, że życie to nie bajka, że nie zawsze musi być super. W przypadku związku z toksyczną osobą, tych tudnych momentów jest aż nadto. Toksyczny partner zawsze znajduje sposób by Ci dopiec. Zazwyczaj czeka na Twój słaby czas w życiu. Nie ma uczuć, więc nie myśli o tym, jak będziesz się czuła, gdy usłyszysz to, co ma do powiedzenia. Osoby, które mają tendencję do odgrywania w życiu roli ofiary, będą takiego partnera usprawiedliwiać, że być może jest zmęczony po pracy, i stąd jego szorstkość. Czasem po kilku miesiącach, a czasem po latach w końcu zrozumieją (sami lub z pomocą psychoterapeuty), że wcale nie przechodził trudnego czasu, tylko manipulował i ranił, bo taki miał sposób bycia. To jest o tyle niebezpieczne, że będzie Ci wmawiał, że to Ty i Twoje słowa czy zachowanie go prowokowały. Będzie jeszcze trudniej będzie, gdy uwierzysz w jego słowa.

Zwłaszcza zakochane kobiety doszukują się winy w sobie i co więcej chcą taką toksyczną osobę zatrzymać przy sobie. Socjopaci potrafią idealnie zagrać nawróconego i będą liczyć na Twoją litość. Możesz dać jedną szansę, góra dwie. Ile chcesz, ale w końcu, sama  dostrzeżesz, że to droga donikąd. Ludzie z natury się nie zmieniają, a zwłaszcza toksyczni. Oni uważają się za niewinnych, to Ty według nich, mówiąc kolokwialnie, nawaliłaś np. że to Ty jesteś winna Jego zdrady, rozpadu Waszego związku czy małżeństwa. Są doprawdy żałośni, lubią zwalać winę, bo to im daje poczucie panowania nad sytuacją.  Mają taki sposób na wybielenie swojego sumienia. O ile w ogóle go mają.

Jego cel to wzbudzenie w Tobie poczucia winy, smutku, beznadziejności. Efekt jest taki, że wyjedziesz z tego związku poraniona emocjonalnie. Proszę Cię tylko w nim nie tkwij. Dla własnego dobra lub/i dobra dzieci.  

Narcyz będzie Ci wmawiał że Cię kocha, a będzie robił zupełnie coś odwrotnego. On nie kocha nikogo, z wyjątkiem siebie.

Wcale nie czuje się z tym faktem winny. Wykorzystuje Cię, bo się nadarzyła mu okazja. Niektóre z kobiet, ze wstydu, utrzymują tę bajeczkę o cudownym związku lub cudownym partnerze, no bo co ludzie powiedzą. Kobieto! Lepiej się zastanów, jak Ty się z tym czujesz! Czy jesteś z tym człowiekiem szczęśliwa? Cudze opinie to żaden argument, wiedziałaś o tym? Czy dla zachowania tzw. dobrego imienia własnego czy swojej rodziny, chcesz się męczyć w toksycznej relacji? Czy może powinnaś odejść i być może poszukać swojego szczęścia z kimś innym lub/i gdzieindziej?

W codziennym życiu, my kobiety, lubimy się wygadać

Jeśli nie przyjaciółce, koleżance w pracy, mamie, to naszemu mężczyźnie. Jak zareaguje toksyczny chłopak czy mąż ?! Powie, że nie obchodzi go co się u Ciebie wydarzyło i masz mu dać spokój, bo właśnie ogląda tv, gra na laptopie lub wychodzi na miasto z kumplami.  Takie odpowiedzi możemy usłyszeć i od normalnych osób, nie tylko socjopatów. Z tymże, troskliwa osoba, gdy chwilę odpocznie po całym dniu pracy, zapyta jak może pomóc. Nie będzie zbywać. Owszem może po wysłuchaniu odpowiedzieć, żebyś poszła do lekarza albo zadzwoniła do siostry, bo np. on się nie zna na babskich sprawach itp. Jaka jest różnica?! Otóż taka, że normalny facet wysłucha, bo interesuje się problemami swojej kobiety. Gdy kocha, to chce się przyczynić do jej dobrego samopoczucia. I odwrotnie, gdy mężczyzna potrzebuje wsparcia to może liczyć na to, że normalna kobieta mu pomoże lepiej się poczuć, wysłucha narzekań i coś doradzi. Osoby, które się kochają, nie zostawiają  się w potrzebie.

Korespondencja z Narcyzem

Czy narcyz zapyta, co u Ciebie? Wątpliwe!  Raczej to Ty pierwsza napiszesz. Wystukasz w klawiaturze kilka zdań. Jaka będzie  jego reakcja?! Oburzenie! Autentyczne teksty: Po co tak dużo do mnie piszesz! Znów muszę czytać poematy! Ty książkę piszesz! Nie obchodzi mnie to! Nie chce mnie się tego czytać! Pisz krótko, bo nawet nie nadążam tego przeczytać! Widzę, że znów marudzisz! Nie mam czasu! Nie pisz do mnie! Zaiste może napisałaś za długi tekst. Zastanów się, co się przebija z jego tekstów?

Obojętność! Nie obchodzi go co Ty czujesz i co się z Tobą dzieje! Zgodzisz się, że nie warto być z kimś, dla kogo jest się nikim! Jeśli już odpisze, to Ciebie oskarży o wszystkie niepowodzenia. Uwierzy we wszystkie wersje postronnych osób, tylko nie w Twoją. A to jest bardzo przykre i bolesne. Poczujesz się jeszcze bardziej beznadziejnie i zaczniesz żałować, że w ogóle rozpoczęłaś temat. Czym to grozi na przyszłość?! Tym, że będziesz bała się z nim rozmawiać na tematy, które Ciebie dotyczą. A Narcyz osiągnie to co chciał, czyli samego siebie postawi na piedestale, a Tobą będzie pomiatał, za Twoim przyzwoleniem.

Czy istnieją jeszcze inne sposoby, by sprawdzić czy jesteśmy w związku z psychopatą?

Powyżej zostały omówione tylko nieliczne i ogólne przykłady. Specjaliści udowodnili, że socjopaci, rzadko się wzruszają. Mówią nawet, że nie mają serca lub mają go z kamienia. Wiesz co jest w tym najbardziej zadziwiające? Fakt, że wiele kobiet traktuje takie wyznanie za żart. Inne uważają to za przejaw męskości. Litości!  Lepiej uciekać jak najdalej.

Nadzieja umiera ostatnia


Lepiej być samej, niż marnować zdrowie i resztę życia na związek z toksyczną osobą, narcyzem lub socjopatą. Osobom, które są spragnione towarzystwa, długotrwale samotne, mogą tkwić latami w tych chorych układach. Po latach, żałują tego, że uzależniły się od tych osób. Nie zawsze jednak były tego świadome. Większość z nas źle znosi samotność. Jest ona jednak wielokrotnie lepsza niż zniszczone życie. Czasem przejście przez bolesne doświadczenia i uporanie się z nimi, może sprawić, że znów uwierzymy w siebie i zaczniemy żyć, tak jak zawsze tego chcieliśmy. Z nową wiedzą ruszymy w dalszą podróż. Tej nauki nikt nam nie odbierze, a dumę i szacunek dla własnej osoby zawsze można odbudować. Wystarczy tylko chcieć.