niedziela, 23 lipca 2017

Jak sobie poradzić z przemocą w związku?

Przemoc może być słowna (wyzywanie, ubliżanie, poniżanie) lub fizyczna (maltretowanie, bicie, gwałcenie). W większości przypadków trzeba taki chory związek zakończyć. Nieważne czy jest to małżeństwo, czy znajomość bez papierka. Chodzi o zachowanie zdrowia zarówno psychicznego, jak i fizycznego. Nawet osoby, które mają tzw. dobrą opinię, mogą zmienić się w potwora. Osoba, w której się dawniej się zakochałaś, dziś może Cię skrzywdzić. Czasem zachowanie drugiej osoby może zmienić się z dnia na dzień. W innych przypadkach, już wcześniej mogły istnieć podejrzenia, że z tym kimś jest coś nie tak, tylko że przymykałaś oczy, ze względu na to, co inni powiedzą. Inne powody to dzieci, brak własnego mieszkania, pracy, oszczędności a nawet poczucie religijności, przez które zwlekasz z rozwodem. Są osoby, które także znoszą poniżenie, bo nie chcą być same. Każdy może mieć inny powód. Co chatka, to zagadka.


Problem jest poczucie wstydu, że coś nie wyszło, że trzeba się rozstać. Ale musisz mieć na uwadze, że nie musisz godzić się na beznadziejną sytuację. W każdym wieku, można jeszcze ułożyć sobie życie. W każdym wieku można się dobrze zakochać. W każdym wieku można być szczęśliwym. Trzeba tylko przyznać się przed samym sobą do porażki i zakończyć toksyczny związek. Lepiej już nie będzie z tą osobą. Ale Ty jeszcze masz przyszłość przed sobą. Nie marnuj życia z byle kim!

Kobiety nie powinny przebaczać wyzywania, bicia i gwałcenia ani tym bardziej tłumaczyć partnera. Nie mogą brać winy na siebie, mówiąc, że to wina ich charakteru. Tłumaczyć, że widocznie zdenerwowały partnera swoim zachowaniem. To typowa ofiara, która nie dość że uważa, że to ona jest winna, to jeszcze broni swego oprawcę! To droga donikąd! Myślisz, że ten ktoś się zmieni, bo mu wybaczysz?! Jesteś w błędzie. Oprawca pomyśli, że widocznie pasuje Ci sposób, w jaki Cię traktuje! Pamiętaj, że nawet jeśli masz w swoim mniemaniu (zapewne ktoś Ci tak kiedyś powiedział, a Ty pokornie w to uwierzyłaś) trudny charakter, to nikt nie ma prawa Cię maltretować czy to psychicznie, czy fizycznie. Nikt nie ma prawa Tobą rządzić i mówić Ci, kiedy możesz mieć zły dzień. Może jesteś przepracowana. Może głodna i niewyspana. Może schorowana albo coś Cię boli. Może martwisz się o zdrowie dziecka, czy rodzi. Może szef cię skrytykował. Każdy ma czasem zły dzień i wcale nie dostaje za to w twarz. Kobiety! Szanujcie się ! Szanujcie swoje życie, zdrowie, szczęście!

Odnośnie przemocy słownej odsyłam do artykułu: tu
Nie pozwalaj na to, aby ktoś nazywał Cię grubaską, brzydulą, tępakiem, nieudacznikiem, dziwką, zdzirą czy kurwą! To tylko cudza ocena. Jeśli tak uważa, to jego problem! Nie twój! Nie utrzymuj na siłę związku, w którym nie czujesz się kochana, piękna, doceniania, akceptowana. Możliwe, że ta osoba, ma poważne problemy ze swoją samooceną, jakimiś doświadczeniami z przeszłości. Ale dlaczego Cię wyzywa?! Bo zauważyła coś, czego nie akceptuje u samego siebie. I to ją denerwuje, a żeby poczuć się lepiej, wyżywa się na Tobie! To do prawdy, głupie, ale tak to działa. Nie trać życia na toksyczne osoby. Pamiętaj, że zasługujesz na coś lepszego w życiu niż przemoc, w jakiejkolwiek postaci.

Kobiety! Bądźcie silne i stanowcze!

*tekst powstał w odpowiedzi na e-mail czytelniczki, która prosiła mnie o poradę,w sprawie bardzo toksycznego partnera. Mam nadzieję, że rozwiałam Twoje wątpliwości. Polecam się na przyszłość. Pozdrawiam!

sobota, 22 lipca 2017

Nie(precyzyjne) teksty specjalistów ds. rekrutacji

Każdy z nas był na przynajmniej kilku rozmowach kwalifikacyjnych w sprawie pracy. Jedni miesiącami lub latami pracują w jednym miejscu. Inni dosyć często zmieniają pracę, nie zawsze dlatego, że tego chcą. Jeśli szef zwleka tygodniami z zapłatą, nie zamierza wypłacić określonej kwoty za nadgodziny czy też za pracę w dni świąteczne, to bierz nogi za pas. Czasem także panuje taka atmosfera, że albo rzucisz tę robotę albo się wykończysz (mobbing, zastraszanie, szantażowanie, molestowanie). Innym przypadkiem, jest sytuacja, że musisz po prostu zrezygnować ze względu na stan zdrowia. Powodów może być wiele. I dlatego znów pojawiłaś/pojawiłeś się na rozmowie o pracę.
fot.by me

Specjaliści od rekrutacji zazwyczaj a może prawie zawsze skończyli wyższe studia (pedagogiczne, psychologiczne, socjologiczne). Mają także liczne “podyplomówki”. Wydawałoby się więc, że mamy do czynienia z osobami solidnie wykształconymi, kulturalnymi, znającymi zasady profesjonalnej rozmowy biznesowej. I tak w większości przypadków jest. Zdarzają się jednak takie “cuda-wianki”, że postanowiłam napisać ten artykuł bez pobłażania owym specjalistom. Jeśli oni stosują podchwytliwe pytania to ja proponuję sprawdzone odpowiedzi. Polecam artykuł, który już ukazał się na blogu jakiś czas temu, na temat rozmów kwalifikacyjnych: tu

Wszystkie teksty to autentyki!

  1. Będzie się Pani nudzić w tej robocie! (Należy dopytać więc o konkretny zakres obowiązków. Co rozumie pod pojęciem nudzenia się?! Bo to wcale może nie oznaczać parzenia kawy, czy przeglądania portali społecznościowych a np. żmudne wystukiwanie danych do systemu, archiwizowanie dokumentów, czy wykonywanie 20 rozmów na godzinę, posługując się tym samym skryptem. Nudzenie się, jak widzicie może dla każdego oznaczać, co innego!)
  1. Będzie Pani musiała zauroczyć klienta! (Lepiej się nie domyślać, czy czasem rekrutują Cię na pracownicę hot-red-linii dla samotnych panów! Tylko pytać i jeszcze raz pytać. Może chodzi po prostu o pogodne usposobienie, uśmiech na twarzy, niekoniecznie stuwatowy ale jednak. Jeśli np. owy specjalista mówi Ci, że tu wszystkie kobiety w tym barze/klubie noszą rozmiar rozpinanej bluzki 36, niezależnie od rozmiaru noszonego na co dzień, to się zastanów, czy chcesz chodzić w pracy z biustem na wierzchu! Na to, to raczej godzą się młode studentki, które chcą dorobić na czesne, choć i tak nie wszystkie. Nie każdy lubi w pracy natrętne spojrzenia i teksty podpitych gości.
  2. W tej pracy musi mieć Pani krzepę! (Warto dopytać, ile kg trzeba dźwigać, czy są nocki, ile godzin dziennie trwa praca. Trzeba się też nastawić na to, że mogą wymagać dźwigania czy też innej ciężkiej pracy niedostosowanej dla kobiet. Nie wszystkie firmy szanują zdrowie pracownic. Bezrobotne zazwyczaj godzą się nawet na ciężkie warunki, bo jak głód zagląda im lub ich dzieciom w oczy, to najzwyczajniej w świecie-nie mają wyboru! Szef nie zawsze jest ludzki. Dla niego liczą się zyski, twoje zdrowie jest na końcu szarej listy jego priorytetów. Potem słyszymy o wypadkach w pracy, i szef tłumaczy się, że przecież była zgoda pracowników na takie warunki. A to, że on działał na granicy prawa lub poza prawem pracy, to już sprawa jego sumienia. Pytanie tylko, czy on je ma?! Nie każdy szef jest taki znów bogobojny i liczą się tylko zyski finansowe, a to że Ty jesteś niewolnikiem, to rzekomo “z własnej i nieprzymuszonej woli”.

Warto dobrze się zastanowić, jakiej pracy szukamy. Co będziemy mogły zaakceptować, a na co naszej zgody nie będzie. Oczywiście nasze oczekiwania mogą się nieco zmienić pod wpływem danej sytuacji życiowej, lub po kilku dniach nowej pracy.
Czy warto rezygnować ze swoich marzeń czy też aspiracji, bo życie w tym momencie od nas tego wymaga?! Jak uważacie?


czwartek, 20 lipca 2017

Jak zrobić dobre wrażenie i nim kierować?

Autoprezentacja to świadome lub nieświadome próby kontrolowania sposobu, w jaki widzą nas inni ludzie. Wiąże się z tym także kierowanie wrażeniem, czyli to, co pokażemy innym i kontrolowanie tych informacji. W praktyce ludzie wiedzą o nas tyle, ile im przekażemy werbalnie czy za pomocą mowy ciała. Chcemy mieć wpływ na sposób myślenia innych osób, więc nie tylko dawkujemy informacje o sobie, ale skutecznie nimi sterujemy, tak aby osiągnąć tzw. dobre wrażenie.
fot.by me

Kontrola informacji o nas samych pojawia się nie tylko na początku związku, ale także w długofalowych relacjach. Gdy ktoś nas zawiedzie, zwykliśmy mówić, że tyle lat kogoś znaliśmy, a właściwie niewiele o tej osobie wiedzieliśmy. Czasem tak długo z kimś przebywamy, że gdy zrobi coś nieoczekiwanego, to nie możemy się z tym pogodzić. Mówimy, że nie tego się spodziewaliśmy, doznajemy szoku. O bliskich osobach wiemy tylko tyle, ile nam powiedzą, by np. zachować twarz, czy też ciągłość relacji.

Kierujemy informacjami, gdy szukamy pracy, np. na rozmowie kwalifikacyjnej, podczas pierwszych i dalszych randek, a nawet w dłuższym związku. Zależy nam na aprobacie, więc przedstawiamy się w określonym, pożądanym świetle. Robimy to po to, by uzyskać pozycję w rodzinie, w społeczeństwie, czy też osiągnąć zyski finansowe. Przedstawiamy siebie tak, aby nas doceniano, bo pochwały każdego napędzają pozytywnie do działań. Nieliczni kreują się na osoby słabsze. Władza jest im obca. Wolą otrzymywać pomoc od innych.

Tworzenie opinii na swój temat ma miejsce najpierw w naszej głowie.  Są to np. wymówki, by zminimalizować odpowiedzialność za np. negatywne wydarzenia albo wnętrzne tłumaczenia swoich decyzji. Potem zaczynamy się tłumaczyć innym, stosując tzw. montaż informacji. Niektórzy są naprawdę dobrymi aktorami i mogą nas wprowadzać w błąd, celowo. Nie dajcie się na to nabrać. Z drugiej strony, nawet tak dobry gracz zawsze może trafić na jeszcze bardziej doświadczonego w “montowaniu”. Wszystko po to, by cel został osiągnięty np. otrzymanie stanowiska, zaciągnięcie kogoś do łóżka, czy też do ołtarza.

Podczas autoprezentacji publicznej, niektórzy z nas zmieniają nawet poziom swojej samooceny, zwłaszcza na wyższą, ale bywa też że niższą (jednakże znacznie rzadziej). Dotyczy to tzw. osób publicznych: polityków, wokalistów, aktywistów, księży.  Jeśli widzą, że odbiorcy nie reagują tak, jak zakładali, to podejmują radykalne techniki kierowania wrażeniem. Jedni dostosowują się do oczekiwań publiczności, a inni czynią wszystko, by osiągnąć takie wrażenie, jakie chcą.  Z różnym skutkiem.



Nikt z nas nie zna nas tak dobrze, jak my sami. Nie musimy i nie powinniśmy odkrywać wszystkich kart. Już małe dzieci wykorzystują wiedzę, którą udało im się zdobyć, by oddziaływać na swoich rodziców.  W związkach osobistych i zawodowych zależy nam na opinii innych osób, “gramy” taką rolę, jaką musimy albo chcemy. Jednocześnie przy okazji zakładamy różne maski, zgodnie  z  wiecznie aktualną  zasadą, że  cel uświęca środki.

Jak jest u Was?!

niedziela, 16 lipca 2017

Dlaczego warto się chwalić?

Większość z nas doskonale radzi sobie z auto-prezentacją, czy to na rozmowie kwalifikacyjnej, czy podczas spotkań prywatnych. Niektórzy z nas potrafią to robić jednak lepiej, a inni słabiej. Zwłaszcza kobiety powinny uwierzyć w siebie, żeby nie mieć problemu z prezentacją swoich zalet. Jak mawiał poeta francuski, Pierre Reverdy “Człowiek jest dumny z natury, skromny z potrzeby.” Ale czasem warto porzucić tę wymuszoną skromność, bo może się to bardzo szybko na nas zemścić. Winę tego stanu ponosi wychowanie, wpojone zasady społeczne, ale też bardzo często nieśmiałość. Na pytanie, specjalisty od rekrutacji:“Jaką korzyść dla firmy przyniesie zatrudnienie Pani”, niektóre kobiety długo milczą, zanim odpowiedzą. Inne czują zakłopotanie i zastanawiają się, co powiedzieć, aby nie wyjść na zadufaną w sobie egoistkę. A przecież muszą brać pod uwagę, że są oceniane jako potencjalny pracownik.
fot.by me 

Zauważyłam, że mężczyźni od razu z automatu wymieniają swoje osiągnięcia i cechy charakteru, które pomogą im objąć dane stanowisko. Nie zawsze tak jest, bywa, że i mężczyzna wydaje się być zakłopotany tym pytaniem. Jednak znacznie rzadziej niż kobiety!Czas to zmienić! Są też osoby, które po wymienieniu swoich plusów, dodają od niechcenia, stwierdzenie typu: Ale, to nic takiego!” Jak gdyby te wszystkie lata i wolny czas spędzony na tym, by coś w życiu osiągnąć, był niczym ważnym. Dlaczego, tak wszystko utrudniamy?!

Boimy się chwalić, ale trzeba raz na zawsze porzuć stare wzorce, i zacząć działać na swoją korzyć. Musimy się wreszcie zacząć doceniać. Nie warto umniejszać swoich zasług, bo możemy wyjść na osobę nieszczerą. Budując obraz siebie, musimy być spójni  zarówno z tym co osiągnęliśmy, jak i  z tym, co mówimy o sobie. Możesz się z tym nie zgadzać, ale twój wizerunek jest jak produkt, jeśli chcesz go sprzedać, wyeliminuj negatywne opinie na swój temat. Żadna firma na rynku nie mówi źle o swoich produktach. To powinno dać Ci do myślenia. Prędzej podkreśla, ile lat to trwało i jak wielu ludzi pracowało nad rozpoznawalnością marki. Zastanów się prędzej na tym, co Cię wyróżnia wśród innych kandydatów. Posiłkuj się referencjami. Sprzedaj się! Jakkolwiek to brzmi. Chwaląc się zaspokajasz własne potrzeby, walczysz w swoim imieniu. To wcale nie oznacza, że jesteś człowiekiem egoistycznym. Dbasz o swoje interesy, bo waży się twoja przyszłość, twoja dalsza egzystencja, twoje bezpieczeństwo i poczucie spełnienia.

Kobiety niezależne nie czekają aż ktoś im poda pomocną dłoń, same idą prosto do celu. Warto się chwalić nawet przed samym sobą. Utwierdzać się w przekonaniu, że jest się wyjątkowym, kompetentnym, odpowiednim, że zasługuję na to, o czym się marzy. To jest bardzo pomocne myślenie w sytuacjach kryzysowych. Nie pogarszaj wtedy atmosfery swoją nieufnością we własne siły. Musisz jednak sama wpierw w to uwierzyć, że jesteś silna i masz się czym chwalić. Dlatego warto być dla siebie przyjacielem.

poniedziałek, 10 lipca 2017

Faceci z portalu randkowego vs. feministka cz.2

W związku  z tym, iż otrzymuje wiele e-maili od kobiet, które mnie popierają, kontynuuje artykuł, który możecie przeczytać tu. Także w podobnej tematyce, zobaczcie tu. Otrzymuję też wiadomości od wściekłych i pozbawionych konstruktywnej krytyki mężczyzn, którym “nie na rękę” są kobiety odważne i mówiące to, co myślą. Dbając o poziom bloga, nie będę tu cytować niektórych tekstów, które zostały do mnie skierowane. Z prostego powodu, jestem kulturalna i takimi osobami lubię się otaczać. I takie artykuły lubię czytać w sieci. Nie rozumiem fenomenu blogów, na których można znaleźć teksty pełne przekleństw. I jeszcze czytelnicy im przyklaskują, a już dawno ich wiek przekroczył czas durny i pochmurny.
fot.by me



W poprzednich artykułach możecie znaleźć 11 tekstów (linki do nich powyżej),  którymi uraczyli mnie faceci z portali randkowych. Tym razem przedstawiam Wam, kolejne autentyki.

  1. “Czy pracujesz w prosektorium feministko?!”Nawet nic nie odpisałam, bo uznałam, że ta osoba, ma jakieś chore skojarzenia. Ten tekst nie obraża feministek, ani nawet ludzi, którzy tam pracują. Uznałam, że nie warto wciągać się w taką dyskusję.

  1. “W Polsce obecna rządząca partia (…) mam raczej dobry obraz obecnych zmian, myślę że ruch feministyczny jest zupełnie zbędny (...)” Wytłumaczyłam delikwentowi, że zarówno obecne, jak inne partie, nie mają tu nic do rzeczy, bo ruch feministyczny ma prawo istnieć niezależnie do tego, kto jest akurat “przy władzy”. Zbędne to jest, ale jego płytkie myślenie.

  1. “ (...) przebywanie wśród wulgarnych kobiet źle oddziałuje, no i trudno będzie Tobie znaleźć normalnego samca, wiem co mówię” Uśmiałam, się przednio, nie dość, że sam nazwał się samcem, a nie mężczyzną. Na plus jest to, że użył słowa: kobiety, a nie np. samice. A po drugie, uznał się za jakiegoś wizjonera, znawcę czyiś losów. I to jego stwierdzenie, że wie, o czym mówi. Myślę, że on żyje w swoim zamkniętym świecie przekonań. Nie bierze pod uwagę, że kobiety nie szukają samców, a jeśli już, to poznają mężczyzn.

  1. “Nie wiem czemu wciągnęłaś się do takiej organizacji (...)” Powiedziałam delikwentowi, że nie należę do żadnej organizacji, partii i nigdzie nie jestem zrzeszona. Mam poglądy feministyczne, co nie oznacza przynależności sensu stricte. Poza tym nikt mnie nigdzie nie wciągał. Później przemknęła mi myśl, że może on coś wciąga, ale o nic go nie pytałam.

  1. Feministki są kojarzone raczej z brakiem kobiecości” Odpowiedziałam mu, cytując mój własny artykuł: “Nie należy szufladkować, że np. feministka to oschła, chłodna wariatka, która nie chce się podobać męskiej części społeczeństwa.  Feministka też może dbać o siebie, dzieci, rodzinę i partnera. Jednocześnie może się sprzeciwić, gdy ktoś będzie usilnie narzucał jej to, co nie jest zgodne z jej przekonaniami. Nie musi nosić szpilek, make-upu i mini. Ale może,  gdy podoba jej się styl femme fatale czy też lolity. I nadal pozostanie feministką, bo bycie nią to stan duszy, serca a nie wyglądu.”

  1. “ naturę kobiet znam dość dobrze, jak na samca (...) szukam miłości (...)tak nawiasem dodam, że w łóżku raczej zadowalałem partnerki (...) Tak nawiasem, to napisałam mu, że może sobie słodzić, ale na mnie to nie działa. I myślałam, że w końcu zacznie mówić o sobie, jako o mężczyźnie, a on dalej przedstawiał się jako samiec. Żenujące.

  1. “Czy współczesna tzw. wyzwolona kobieta, zdaje sobie sprawę, że trudno pogodzić pracę z rodziną i jeszcze nie ulec pokusom, pt. przystojny szef- co z tego, że seksista jak ponoć ma "dużego". Tylko facet o niskiej samoocenie mógł tak pomyśleć, bo facet który zna swoja wartość nie porównuje wielkości swojego członka do wielkości członka szefa. No chyba, że widział jego członka, i może czuje się zazdrosny albo jest kryptogejem i sam się podkochuje w szefie. Po za tym, co to za płytkie myślenie, że każda kobieta poleci na szefa?! Jeśli ktoś ma takie obawy, to jest chory z zazdrości. I powinien iść na terapię. Nasza dalsza rozmowa nie miała sensu.

Widzicie sami,  jakie są argumenty facetów, którzy są  przeciwni feministkom. Ogólnie, jestem już zmęczona głupotą, płytkim myśleniem, sprowadzaniem kobiet do roli obiektu seksualnego, lub jako osoby, która nie myśli samodzielnie. Nie chcę nikogo pouczać. Moi drodzy Czytelnicy, sami wyciągnijcie wnioski. Jeśli macie ochotę, podzielcie się nimi ze mną.

sobota, 8 lipca 2017

Kobieta aktywna czy szara myszka?

Niektóre z nas są obdarzone charyzmą, pewnością siebie, życiową zaradnością. Z kolei pozostałe osoby to tzw. szare myszki, które się nie wyróżniają, stoją z tyłu, nie narzucają swojej obecności, siły charakteru, czy też seksualności.  Za czasem, i szare myszki potrafią nabrać pewności siebie i walczyć o swoje racje, szczęście osobiste czy też zawodowe. Wszystko zależy od dzieciństwa, okresu dojrzewania, samodzielności, otwartości na świat. Wydarzenia zarówno te pozytywne, jak i negatywne wpływają na postrzeganie rzeczywistości i snucie planów na przyszłość. Niektóre osoby nabierają siły, inne są wydrenowane z energii życiowej.
fot.by me

W pracy kobiety dominujące szybciej awansują, są skłonne do zmian. Jeśli czują, że nie mogą się realizować, zmieniają otoczenie, bywa że i kosztem przyjaźni, relacji, czy więzi rodzinnych. Z kolei szare myszki latami pracują w jednym miejscu, a na samą myśl o zmianach, robi im się niedobrze, ze strachu o przyszłość i to czy sobie poradzą w nowe sytuacji. Każda osoba może się bać, ale chodzi o to, co się z tym strachem zrobi, czy będzie ją to mobilizować, czy raczej blokować. Poza tym, niektóre zawody wymagają poświęceń, determinacji, nakładu czasu. Inne natomiast wymagają tylko systematyczności, bez dużych zmian. Rutyna, szarej myszki nie nudzi, a kobieta aktywna szybko ucieknie od tego poukładanej, spokojnej i nudnej rzeczywistości.

W życiu osobistym, szare myszki czekają na szczęście, kochanka, męża. Ważne, aby był ten jedyny, bo tak trzeba, bo tego oczekuje społeczeństwo. Raczej zgody na to, co nadchodzi, a nie na próbowanie i sprawdzanie, czego tak naprawdę się pragnie. Te dominujące i przebojowe wychodzą szczęściu naprzeciw, więcej próbują, ale to nie oznacza, że dają szansę wszystkim. Rzucają się na tzw. głęboką wodę, i co więcej niczego nie żałują. Są w stanie przyjąć porażkę na klatę, podczas gdy szare myszki rozpaczają tygodniami czy też latami.

W relacjach intymnych, szare myszki nie przejmują inicjatywy, bo według nich to nie wypada, choć czasem wynika to z niskiej samooceny oraz zahamowań. Bywa, że wstyd to ich drugie imię. Kobiety aktywne mówią wprost o swoich potrzebach i oczekiwaniach. Dla nich, to nic krępującego, aby zadbać o to, czego się pragnie. I co więcej, nie boją się tego osiągnąć.

W relacjach partnerskich, szarym myszkom nie przeszkadza facet, którego możemy nazwać, dosyć krzywdząco tzw. ciepłymi kluchami, fajtłapą. Mogą uznać, że trafiły na drugą połówkę. Czy dwie ciamajdy równa się katastrofa? Nie, bo właśnie podobieństwa się przyciągają. Taki facet, kobietę przebojową doprowadzi do furii. A jeśli w kółko odpowiada: “Tak, kochanie, masz racje” to może ta ugodowość zabrzmieć jak gwóźdź do trumny dla tego związku. I jeśli nigdy nie sili się na to, by podjąć jakąkolwiek decyzję tylko zdaje się na kobietę, to może to mieć dwie przyczyny. Pierwsza- naprawdę nie ma swojego zdania albo go ukrywa. Druga-jest tak leniwy, że nawet nie chce mu się myśleć, nie mówiąc już o zrobieniu czegokolwiek.

Podsumowując, muszę stwierdzić, że każdy z nas powinien mieć swoje zdanie, potrafić znaleźć argumenty, czasem do czegoś przekonać.  Jeśli taki nie jest, to lepiej dać sobie spokój  z nim, chyba że chcesz mieć wszystko na swojej głowie. I nie ważne czy jesteś szarą myszką, czy też kobietą dominującą.  Daruj sobie znajomość z osobą, która myśli, że to Ty ułożysz jej życie!!! Poza tym, czasem każdy potrzebuje otrzymać trochę energii od tej drugiej osoby. Trzeba ją także dawać, a nie tylko brać.  I działa to w dwie strony.


Czy się ze mną zgadzacie?!

czwartek, 6 lipca 2017

Najgłupsze teksty facetów z portalu randkowego

Ten artykuł miał nie powstać. Uznałam jednak, że jeśli choć garstka osób to przeczyta, to już będzie sukces. Może coś się zmieni w myśleniu i zachowaniu ludzi. Nie mam talentu pedagogicznego, gdybym takowy posiadała zapewne uczyłabym w szkole. Postanowiłam podzielić się z Wami, moi drodzy Czytelnicy, kilkoma spostrzeżeniami. Na temat facetów z portali randkowych napisałam już 3 artykuły, a nawet cztery. Polecam tu, tu i tu oraz jeden jeszcze tu. W związku z tym, że otrzymuje dziennie około 20 pytań, próśb, gróźb, wyzwisk….oraz komplementów, uznałam, że to nie może się zmarnować ;)
fot.by me/ Paliłam kiedyś stare listy miłosne, tak te papierowe z lat 90-tych, w płomieniach ukazał się kot i szczur. Nie mam więcej pytań, a Wy?  


Zaczynamy: Ostrzegam wszystkie teksty to autentyki :)

  1. Mam niedyskretne pytanie do Ciebie… (* tu mój login na portalu), czy lubisz seks?  W jakich pozycjach i jak często.?
  2. Czy nie przeszkadza Ci duże/małe przyrodzenie u mężczyzny?
  3. Czy lubisz owłosienie u mężczyzn, czy jednak wolisz depilujących się ?
  4. Czy nie przeszkadza Ci, że jestem żonaty/zajęty? Oczywiście zapewniam pełną dyskrecję i tego samego oczekuje od kobiety. To jak, pasuje Ci taki układ, dodam, że jestem ustawiony materialnie, więc sponsoring wchodzi w grę. Możemy też, tylko dla przyjemności. Jeśli Cię obraziłem, to zignoruj moją wiadomość.
  5. Ilu miałaś kochanków? W sumie, to liczba nie jest problemem, ale chciałbym to wiedzieć.
  6. Chciałbym się z Tobą kochać w publicznym miejscu: park, parking, plaża, dach galerii handlowe...co Ty na to. Dodam, że bardzo mnie to kręci. Wiesz ta adrenalin-ka. Jeśli lubisz to, co ja, to odezwij się.
  7. Ty nie jestem feministką, tylko feminazistką. Nie lubię głośnych bab.
  8. Jesteś gównowartym babszytlem, życzę Ci, abyś do końca swoich dni bya sama. Dlaczego wciąż mi nie odpisujesz? Ani na komplement, ani na wyzywisko. Jesteś tam, tak w ogóle?
  9. Jesteś piękną kobietą, ale nie cierpię feministek. Powiedz, a czy to zdjęcie jest twoje? Za ładna na feministkę.
  10. Wyślij mi na pocztę kilka rozbieranych fotek, proszę cię ładnie. Mój e-mail….
  11. Jestem “Mareczek”  i mi się nie odmawia. Kim jesteś, że masz czelność mi odmawiać. * lub każde inne imię, to tylko przykład.

Dlaczego faceci z portali randkowych tak się zachowują?  Potraktujcie to, jak dobre rady!!!

Oczywiście, mogłabym mnożyć te “teksty” facetów, którzy rzekomo szukają, jak piszą na swoim profilu, żony, chcą dzieci, a małżeństwo jest dla nich bardzo ważne. To pic na wodę.

Najbardziej ujadają Ci, którzy w pierwszej kolejności, napiszą mnóstwo komplementów i proszą o kontakt. Jeśli delikwent Ci się nie spodoba, i nic nie odpisujesz, to po paru godzinach, czasem po 1-2 dniach, powyzywa Cię w następnej wiadomości od najgorszych. Jeśli naprawdę szukałby partnerki, nie mówię żony, ale stałej dziewczyny, to czy ośmieliłby się besztać ją z błotem?! Tylko dlatego, że nie odpisała?! Czasem może i chciałaś to zrobić, ale np. internet Ci się zawiesił, albo byłaś w pracy, i chciałaś odpisać na spokojnie, po powrocie do domu. Niestety, bywało tak, że rano około godz. 8. miałam wiadomość pełną komplementów. Po kilku godzinach już przekleństwa lub/i złorzeczenie. Tak nie zachowuje się facet zrównoważony i co więcej zdrowy na umyśle. Normalny człowiek wie, że ktoś jest w pracy, w samochodzie, w pociągu, w tranwaju, albo źle się czuję i nie mam sił lub możliwości odpisać od razu.

Bywa, że delikwent poda Ci numer telefonu, bo nie chce pisać za pośrednictwem portalu, poczty, Facebooka czy Twittera. Zgadzasz się. Zapisujesz numer. Niby normalna sytuacja, ale po tym jak uraczył Cię “komórką”, widzisz, że na portalu Cię zablokował. Gdy napiszesz smsa-a (jeśli w ogóle będziesz mieć na to ochotę, ja żeby wybadać człowieka, tak zrobiłam) z zapytaniem: Dlaczego tak postąpił?! Odpiszę, że to Ty obrażasz się za byle co. No powiedzmy sobie prawdę, taka osoba nic sobą nie reprezentuje. Zablokowała Cię, żeby na portalu mieć spokój z Tobą, a samemu korespondować w najlepsze. Z innymi naiwnymi.

Mam nadzieję, że rozjaśniłam sytuację, że kogoś rozbawiłam lub skłoniłam do refeksji.