wtorek, 6 grudnia 2016

Nie jesteś wariatką, to tylko hormony, czyli PMS

PMS (z ang. Premenstrual Syndrome) to zespół napięcia przedmiesiączkowego jest schorzeniem, które daje wiele objawów. Miliony kobiet cierpi na jego ostrą postać. Najczęściej pojawia się na kilka dni przed miesiączką, ale bywa że trwa przez 2 tygodnie poprzedzając wystąpienie krwawienia. Wiele kobiet zdaje sobie sprawę, że to normalne czuć się trochę gorzej, ale jeśli PMS nie daje żyć ani Tobie, ani Twojemu partnerowi, rodzinie czy osobom z pracy, to bez dyskusji powinnaś to leczyć. Pogorszeniu ulegają relacje międzyludzkie i spada wydajność w pracy. Jeśli czujesz się jak wrak człowieka, musisz dowiedzieć się, jak sobie pomóc.




Objawy: bóle głowy, drażliwość, nerwowość, tycie 3-4 kg na skutek zatrzymania wody w tkankach, bóle pleców i piersi, niestrawność, biegunka, zaparcia, trądzik, problemy z koncentracją i zapamiętywaniem, zaostrzenie innych chorób (alergii, nerwicy, depresji, schorzeń serca, nadciśnienia) itp.

Historia PMS

Zespół napięcia przedmiesiączkowego zbadano poraz pierwszy w 1920 roku. W latach 30-tych zwrócono uwagę na to, że wysokie stężenie estrogenu ma wpływ na nerwowość. W latach 40-tych winą złego samopoczucia obarczano niedobory witamin z grupy B oraz magnezu. W latach 70-tych badacze obstawiali, że to za niskie stężenie progesteronu jest winnowajcą. W latach 80-tych dowiedziono, że gdy spada poziom estrogenów, a zaczyna przeważać progesteron, to u pacjentek podnosi się ryzyko odczuwania stanów melancholijnych, a nawet wystąpienia czy nasilenia się depresji.

Przyczyny i leczenie  PMS

Lekarze przekonują do suplementacji witamin i minerałów, leczenia niedoczynności tarczycy, nerwicy i depresji, bo PMS tylko pogłębia te schorzenia. Zalecają leczenie hormonalne. Warto wiedzieć, że progesteron zwiększa apetyt na węglowodany, a estrogen go obniża. Równowaga hormonalna jest kluczowa do zachowania zdrowia nie tylko fizycznego, ale także psychicznego.

Rodzaje PMS

PMS A-charakteryzuje się nerwowością, zmiennością nastrojów
PMS C-odpowiada za zwiększenie apetytu, bóle głowy, kołatanie serca
PMS D- depresja, bezsenność, osłabienie popędu płciowego
PMS H-zatrzymywanie wody, przyrost masy ciała, wzdęcia brzucha i bóle piersi

Bóle piersi czyli mastopatia włóknisto- torbielowata to odrębne schorzenie, na które cierpi około 40% kobiet w wieku rozrodczym. Najsilniej daje we znaki między 30 a 39 rokiem życia. Bywa, że pojawia się już 2 tygodnie przed okresem, w innych przypadkach na parę dni przed krwawieniem. Zdarza się jednak, że już młode dziewczyny wraz z pierwszymi menstruacjami borykają się uciążliwym bólem piersi. Mastopatia polega na tym, że w piersiach pojawią się nienowotworowe guzki, które powiększają się (przed okresem) i zmniejszają (po okresie) w zależności od fazy cyklu miesiączkowego. Kobiety cierpiące na mastopatię są w grupie zwiększonego ryzyka zachorowania na raka piersi.

Regularna samokontrola, w tydzień po okresie jest niezbędnym obowiązkiem  każdej nowoczesnej i inteligentnej kobiety.

Dieta a PMS

Warto unikać słodyczy, które tylko pogarszają stan przedmiesiączkowy. Suplementacja, zwłaszcza witaminami: A, B, C, E, oraz minerałami: cynkiem, wapniem, magnezem, jodem pomoże odżywić organizm i dać siłę na ten naturalny, ale trudny czas dla organizmu. Zabójstwem są rafinowane węglowodany, czyli biała mąka, biały cukier. Gorzka czekolada pomaga ze względu na zawartość magnezu, ale u alergików może wywołać migrenę. Warto spożywać uspokajające banany i ziemniaki albo warzywa strączkowe jak fasola, soczewica, bo regulują stężenie glukozy we krwi, ale u wrażliwych mogą spowodować dysfunkcje układu pokarmowego. Na długo zapewniają uczucie sytości, ale spożywane w nadmiarze mogą powodować wzdęcia. Witaminy  grupy B oraz cynk odnajdziemy w pełnoziarnistym pieczywie i w kaszach ( niestety uczuleni na gluten nie mogą ich spożywać). Warto wprowadzić do diety zioła: imbir, walerianę, lukrecję, miętę pieprzową, owoc róży, kwiat passiflory, przywrotnik, krwawnik, głóg. Mają działanie uspokajające, regulują działanie układu pokarmowego i łagodzą ból.

*korzystałam z książki amerykanki Melindy Bonk, Równowaga hormonalna