czwartek, 26 stycznia 2017

Co powinno zawierać C.V.?

To nie będzie kolejny poradnik w stylu jak napisać chronologiczne, funkcjonalne, kreatywne dokumenty aplikacyjne. W sieci istnieją tysiące wzorów, które można wykorzystać do redagowania C.V. lub listu motywacyjnego. Odnajdziesz tu zatem kilka rad, dzięki którym nie uznasz swojej CV-ki za stek bzdur, która niewiele mówi o Tobie. Tak masz racje, to tylko wycinek tego, kim jesteś Naprawdę.  
www.pixabay.com/CC0 Public Domain
Przejdźmy do konkretów.


  1. Zdjęcie w C.V. Możesz się zastanawiać, czy jest sens go dołączyć. Odpowiedź brzmi i tak, i nie. W wielu krajach europejskich, pracodawca nie życzy sobie go w ogóle w twoich dokumentach. Powodów jest kilka. Boi się o to, że być może ty jako potencjalny kandydat oskarżysz go o uprzedzenia rasowe, płciowe. W innych przypadkach, nie zależy mu, czy jesteś Miss Universe, czy zwyczajną osobą o przeciętnej urodzie, liczy się twoje doświadczenia zawodowe, a jeszcze częściej motywacja do pracy.  W Polsce, w większości (jak nie we wszystkich ogłoszeniach) uprzejmie proszą o dołączenie aktualnej fotografii, co bywa podkreślone-aktualnej.  Być może niektórzy będąc po 30-tce używali zdjęć ze świadectwa maturalnego?! A może to tylko utarte stwierdzenie, jak np. to, że to praca w młodym dynamicznym zespole. Być może to formułka spisana z innych ogłoszeń. Zauważyliście, że wszystkie są podobne. Wracając do zdjęć, jeżeli macie duże doświadczenie, to nie wysyłajcie zdjęcia- i tak zadzwonią, bo będą chcieli się zobaczyć na żywo (znam to z autopsji). Jeśli aplikujecie na stanowisko reprezentacyjne (sekretarka, recepcjonistka, asystentka, doradca klienta, sprzedawca)  zdjęcie może okazać się koniecznością.


  1. “Poszatkowane” doświadczenie zawodowe. Kiedyś ( tzn. kilka lat temu) istniał pogląd wśród szefów i specjalistów od rekrutacji oraz nas samych, że zbyt częste zmiany pracy to przysłowiowy gwóźdź do trumny. Nikt nie chciał takich osób zatrudniać, bo zaraz mogą zniknąć i trzeba będzie szukać nowych pracowników. Kojarzyło się to z małą lojalnością (lub jej całkowitym brakiem) niedojrzałością, niezdecydowaniem. Owszem tak było kiedyś, ale  na szczęście, opinie lubią się zmieniać. Obecnie, osoba która pracowała w wielu miastach, w różnych firmach, na wielu stanowiskach jest oceniana pozytywnie. Sądzi się, że jest elastyczna, mobilna, kreatywna i odważna.   I ja należę do tych osób, i uważam to za swoją największą zaletę- otwartość na zmiany. Moi przyjaciele i rodzina już się z tym pogodzili. Istnieją zawody, w których otwartość nigdy nie miała złej sławy. Tak po prostu musi być. I jeśli komuś się to nie podoba, musi zmienić branżę i znaleźć ciepłą posadkę na całe życie, albo przynajmniej na jedno dziesięciolecie. Zmiany pracy są też niejako wynikiem zachowań samych pracodawców. Oto przykład: po 3 m-cach pracownik miał obiecane, że dostanie umowę o pracę, a tymczasem nadal proponują mu przedłużenie umowy na starych zasadach, czyli umowa zlecenie lub co gorsze umowa o dzieło bez jakichkolwiek składek emerytalnych i zdrowotnych. Niech, więc nikogo nie dziwi, że pracownik zwija żagle i szuka innego, nowego, lepszego pracodawcy.


  1. Stan cywilny. Wychodzę z założenia, że ta informacja jest zbyteczna na rozmowie w sprawie pracy. Owszem, gdy musimy wypełnić kwestionariusz osobowy, albo podpisujemy dokumenty, w których dołączamy osobę z rodziny do ubezpieczenia, to wtedy podajemy informację: że jesteśmy w związku małżeńskim, po rozwodzie, ile mamy dzieci. Na pierwszej rozmowie osoby z dziećmi mogą czuć się dyskryminowane, zwłaszcza gdy szef od razu powie, że nie toleruje ciągłych L4 na opiekę nad dziećmi. Inny przypadek, są pracodawcy co boją się młodych mężatek, bo anusz zajdzie w ciążę i zniknie na wieczne L4.  Single też nie mają łatwo, bo stan cywilny to temat drażliwy. Dla pracodawcy to jednak pracownik idealny. Zostanie po godzinach, nie odmówi delegacji, bo przecież dzieci nie będą za nimi płakać. Ewentualnie kot.
  2. Brak listu motywacyjnego. Nie wszyscy pracodawcy go wymagają. Niektórzy zadowolą się jedynie CV-ką.  Inni (oni są w większości) oczekują dwóch dokumentów. Bardzo często czytają wpierw list, by dowiedzieć, co kieruje kandydatem i jeśli coś ich zainteresuje przeczytają C.V. W praktyce bywa różnie. Lepiej się, więc zabezpieczyć i taka ewentualność.
  3. Informacja o pracy za granicą. Zamieszczając tę wzmiankę, warto się zastanowić dwa razy.  Wszystko zależy, czy to praca sezonowa (zbieranie owoców, kelnerowanie, sprzątanie, opieka nad dziećmi i osobami starszymi itp.) czy coś innego, wymagającego większych umiejętności czy też solidnego wykształcenia. Istnieją zacofani i zazdrośni pracodawcy, którzy nie chcą osób, bo mają takie doświadczenia. Ciężko to zrozumieć, ale mądry głupiego nigdy nie zrozumie.  Są na szczęście tacy, którzy uważają epizody pracy zagranicznej za plus, a przynajmniej nie robią z tego przeszkody.

Ciekawa jestem Waszych opinii.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz