środa, 1 lutego 2017

Ciemna strona umów śmieciowych

Do napisania tego materiału skłoniły mnie nie tylko swoje doświadczenia, ale także innych osób, którzy zostali podstawieni pod ścianą, albo umowa śmieciowa, albo nic. Według sceptyków taka umowa lub brak złamanego grosza to niemal synonimy. Jeśli nie chcesz zostać  frajerem i gołodupcem przeczytaj, to dla własnego dobra. Umowy śmieciowe są dobre tylko dla emerytów i rencistów, albo w sytuacji gdy ktoś ma bezpieczną formę umowy o pracę i chce po prostu dorobić po godzinach. Jako forma zatrudnienia na stałe umowa śmieciowa nie sprawdza się. Sprawdź dlaczego?!
fot.by me 
Minusy śmieciówek:


  1. Umowa o dzieło, to najgorsza z umów. Pracodawca nie musi odprowadzać żadnych składek. W przypadku zlecenia możemy liczyć, że jakieś grosze trafią do ZUS-u, choć i z tego emerytury nie uzbierasz, ale  możesz być ubezpieczony, jeśli zaznaczyć taką opcję. Pracodawca proponując umowę zlecenie nie zawsze informuje o tym, że jest skłonny odprowadzać składki ZUS. W obecnych czasach każdy wykorzystuje każdego i to maksymalnie. Lepiej więc upomnij się o swoje lub zrezygnuj z podpisania umowy, która Ci nie jest na rękę.  W przypadku umowy o dzieło możesz się sam ubezpieczyć, ale to koszt około 400 zł miesięcznie. Pozostaje jeszcze opcja założenia własnej działalności gospodarczej, ale pamiętaj, że musisz mieć wiele zleceń, albo jedno porządne by opłacić wszystkie składki (obecnie jest to około 1200 zł). Musi Ci także coś zostać aby zapłacić czynsz, rachunki- gaz, woda, prąd, ogrzewanie, wywóz śmieci, jedzenie, leki, dojazd lub nowe buty.  Niestety nawet oszczędzając- życie jest drogie, o czym niektórzy pracodawcy zapominają. W życiu jednak zdarzają się sytuację, że bierzesz jakiekolwiek zlecenia i dzieła, żeby przeżyć. Znam to z autopsji. W tym momencie niejeden Czytelnik powie, a nie lepiej iść na kasę do supermarktetu?! Odpowiedź brzmi raczej nie, bo sklepy nie chcą dziennikarzy, copywriterów, bo anusz coś wykryją i ich opiszą, albo podkablują do PIP. Jeśli jesteś dziennikarzem, musisz liczyć się z tym, że niektórzy przedsiębiorcy nie chcą mieć pismaka w swojej firmie!
  2. Nie masz prawa do płatnego, jak i bezpłatnego urlopu wypoczynkowego jak i macierzyńskiego. Wyobraź sobie ciążę i poród kobiety samotnej (mężatki tu pominę, bo ich może ubezpieczyć mąż, aż do czasu, gdy wrócą do pracy, chyba że z niej zrezygnowały i wolą 500+ Gratuluje, bo skąd można mieć pewność, że kadencja następnego rządu nadal będzie aprobować ten plan. A jak za kilka lat nowi politycy powiedzą koniec z 500+ Czy ktoś tu myśli o przyszłości, czy żyje tylko chwilą?  Jeśli jesteś samotna i pracujesz na “dziele” to opiekę w szpitalu masz zapewniona, nawet gdy nie płacisz ubezpieczenia. Ale na drugi dzień po porodzie, nie zaczniesz pracować, bo stan zdrowia i noworodek Ci na to nie pozwoli. Tu przypadł by się urlop, którego nie dostaniesz i zaczniesz wyzywać cały świat, czemu nie masz normalnej umowy o pracę. Z 500+ nie utrzymasz domu, siebie i dziecka. Potrzebujesz pracy i solidnego wynagrodzenia. Politycy ciągle mówią tylko o tym, że w końcu zlikwidują umowy śmieciowe.  Kiedy się za to wezmą. Raczej nigdy, bo wiele pracodawców na tym korzysta.
  3. Gdy pracodawca nie będzie chciał wypłacić Ci wynagrodzenia (jakie to frustrujące, gdy po tygodniach, godzinach ślęczenia nad pracą, twoja praca nic dla kogoś nie znaczy! )Ty straciłeś czas, rachunek za prąd urósł niebotycznie. W praktyce fałszywy pracodawca będzie korzystał  z tego, na co się umówiliście, ale nie będzie kwapił się by Ci zapłacić.
  4. Jeśli dojdzie do sytuacji w ptk.3 nie możesz tego zgłosić do PIP, bo Państwowa Inspekcja Pracy zazwyczaj interweniuje w przypadku umów o pracę. Umowa o dzieło, nie jest umową o pracę, tylko umową cywilno- prawną. W przypadku sporów, nie rozstrzyga ich Sąd Pracy, ale Sąd Cywilny. I niestety prawo chroni Zamawiającego (Zlecającego wykonanie dzieła) a nie Wykonawcę (Zleceniobiorcę). O zgrozo, jeśli chcesz podać do Sądu nieuczciwego pracodawcę, to zapłacisz za wszystkie koszty. W przypadku gdy posiadasz umowę o pracę, jesteś zwolniony z kosztów sądowych!


Czy można odstąpić od Umowy o dzieło ?

Tu znów muszę Was ostrzec, że Zamawiający ma prawo w każdej chwili zerwać umowę z Wami, jeśli dzieło jest wykonywane w sposób wadliwy, a Wykonawca nie chce nic poprawić, albo jeśli cokolwiek mu nie pasuję bez podania powodu. Jeśli już część dzieła zaakceptował, jest oczywiście zobligowany do wypłaty wynagrodzenia, za dzieło, które już zdążyliście stworzyć. W praktyce jeśli będzie się uchylał do płacenia to można wtedy wezwać do zapłaty wynagrodzenia, z ustawowymi odsetkami, listem poleconym i zatrzymać korespondencję elektroniczną jako dowód w sprawie. Można napisać upomnienie, że skierujecie sprawę do sądu.  W praktyce część tych pracodawców zapłaci, aby mieć Was z głowy.  Jedni wystraszą się potencjalną sprawą w sądzie, a inni Ci co wiedzą, jak to działa będą się uchylać, bo roszczenia z umów o dzieło przedawniają się po 2 latach!!! Jeśli już dojdzie do rozprawy sądowej (pamiętaj, że na twój koszt, i możesz wydać więcej niż warte jest twoje wynagrodzenie).  Oszustów należy jednak tępić i pamiętać, że nie jest się jedynym oszukanym. Wiele osób wygrywa sprawę, ale nie zawsze pieniądze. Dlaczego? Jeśli sąd cywilny lub e- sąd poprzez elektroniczne postępowanie upominawcze nic nie zdziała wysyłając nakaz zapłaty do pozwanego, to uzyskamy tzw. klauzulę wykonalności. Potem pozostaje już tylko skierowanie sprawy do komornika. Ale czy on będzie skuteczny. Z tym bywa różnie.


Wykonawca może wypowiedzieć Umowę o dzieło


W kodeksie cywilnym jest zapis, że możesz to zrobić tylko i wyłącznie wtedy gdy jest brak współdziałania ze strony Zamawiającego np. nie odbiera telefonów, nie odpisuje na e- maile. Przepadł, a ty zostałeś tylko z umową. W przypadku copywriterów- nie dostali tematów, więc nie mogą zrealizować dzieła. Albo umówili się na teksty np. na dany temat a nagle dostają informację, że są to teksty specjalistyczne, do którego wymagane jest np. wykształcenie medyczne, którego nie posiadają. Albo nie jest tłumaczem przysięgłym, a dzieło tego wymaga.Wykonawca więc został wprowadzony w błąd, uniemożliwiający wykonanie dzieła.  Także w przypadku terminu wykonania dzieła. Jeśli np. umówił się na  dany termin, a spóźnia się z przesłaniem tematów, także że Wykonawca nie zdąży ich zrealizować w terminie, to Autor ma prawo odstąpić od takiej umowy, lub żądać przesunięcia terminu, ale musiałby nową umowę podpisać. Kodeks cywilny mówi także o tym, gdy Zamawiający zaniżył drastycznie twoje wynagrodzenie, możesz drogą sądową dochodzić swoich praw- czytaj
Art. 44.
[Podwyższenia wynagrodzenia twórcy]


W razie rażącej dysproporcji między wynagrodzeniem twórcy a korzyściami nabywcy autorskich praw majątkowych lub licencjobiorcy, twórca może żądać stosownego podwyższenia wynagrodzenia przez sąd.


O prawie autorskim w dalszej części tego artykułu.


Możesz wtedy wypowiedzieć taką umowę, wysyłając wypowiedzenie listem poleconym za potwierdzeniem odbioru lub podejść do siedziby firmy i wziąć pieczątkę i podpis, na swoim egzemplarzu wypowiedzenia. Zyskujemy pewność, że  zostało przyjęte. Gdy trafisz na oszusta, pismo do Ciebie wróci, albo nikt w firmie nie będzie chciał słyszeć o twoim wypowiedzeniu.


Podsumowanie: Nawet przy odstąpieniu od umowy, nadal prawo bardziej chroni Zamawiającego niż Wykonawcę. Prawo powinno służyć wszystkim, a nie tylko wybranym, czy nazwijmy ich po imieniu-oszustom, którzy wykorzystują luki w prawie.




Zasady, dzięki którym się zabezpieczysz:


  1. Podpisuj umowę przed rozpoczęciem pracy.  Ja nie zawsze tak robiłam, ale mam na to wytłumaczenie, jak każdy kiedyś byłam źółtodziobem w branży.  Nie miałam swojego portfolio, a od czegoś trzeba zacząć. Pracowałam więc za darmo. Ewentualnie miałam jakieś profity, ale poza finansowe. Jedynie wolontariat ma to do siebie, że zazwyczaj otrzymasz referencję i chociażby z tego powodu warto się go podjąć.
  2. Uważaj na proces rekrutacji. Sytuacja niemal klasyczna: spec od rekrutacji dzwoni do was, piszę e- maila, że chętnie podejmie z Wami współpracę, ale musicie wykonać zadanie próbne.  Nie było w tym nic dziwnego, ale niektóre firmy wykorzystują je, zwłaszcza, gdy wysłali taką prośbę do kilkunastu lub kilkudziesięciu osób. To działanie nieetyczne i nieprofesjonalne, ale czy jakiś oszust się tym przejmuję. O naiwności? Nie! Nie wszyscy tak postępują, ale oni są w mniejszości! Warto wysłać plik w pdf, żeby nie można było kopiować i przywłaszczyć. Jeśli chodzi o Word, mogą  zrobić z tym wszystko.  Należy także napisać adnotację w e- mailu lub w pliku, że przesłany materiał służy tylko i wyłącznie do celów rekrutacyjnych.  Taka podkładka, czy oszust bierze ją pod uwagę oczywiście, że nie.
  3. Wynagrodzenie. Warto jasno określić w umowie, czy płatność będzie od ilości znaków, czy od ilości stron, czy za każdy tekst osobno, czy po określonej ilości testów. To pomoże uniknąć nieporozumień. Jeśli nie otrzymasz wynagrodzenia, możesz pisać i wysyłać wspomniane już wcześniej wezwanie do zapłaty. Ale nie tylko o pieniądze tu chodzi. Jeśli nie chcesz się sądzić lub nie masz kasy na opłaty sądowe, to musisz pogodzić się z tym że zostałeś oszukany. A to budzi złość, ale także rodzi nieufność przed kolejnymi zleceniami czy dziełami.  Możesz  jedynie wyciągnąć wnioski na przyszłość.
  4. Publikacja dzieła. Jeśli Ci nawet nie zapłacili, to są we władaniu twoich tekstów, bo jak doczytasz umowę, którą podpisałeś, przeniosłeś majątkowe prawa autorskie na Zamawiającego. Nie możesz więc ich rozpowszechniać osobiście ani w Internecie, w prasie drukowanej itp. Oszuści opublikują twoje teksty i nie zapłacą Ci za nie, co więcej nie zawsze wskażą Ciebie jako autora! To oczywiście złamanie prawa i możesz ich oskarżyć o bezprawne wykorzystanie dzieła i odstąpić od umowy o przeniesienie praw autorskich na Zamawiającego. Możesz także napisać oświadczenie, że dopóki ty jako autor dzieła nie otrzymasz wynagrodzenia, to dzieło w całości należy do Ciebie i nie zgadzasz się na publikację. Tylko czy wezmą to pod uwagę? Musiałby ten zapis znaleźć się w umowie, albo być utworzony aneks do umowy i podpisany przez Zamawiającego, i Wykonawcę. W praktyce rzadko się na to godzą. A fakturę proforma można wystawić tylko wtedy, gdy prowadzi się działalność gospodarczą. Rozwiązaniem są specjalne platformy dla blogerów, copywriterów. Trzeba mieć na uwadze, że czasem trzeba jak sęp czekać na kąsek (czyt. zlecenie, dzieło, temat), zanim ktoś inny sprzątnie Ci go sprzed nosa.

Ciekawa jestem Waszych opinii, jak Wy radzicie sobie z nieuczciwymi pracodawcami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz