piątek, 10 marca 2017

Jak zaprzyjaźnić się ze swoją intuicją?

Masz czasem wrażenie, że dzięki intuicji uniknęłabyś katastrofy, czy to rodzinnej, osobistej czy zawodowej.  Z drugiej strony zastanawiasz się czasem, czy twoja osławiona intuicja nie okazała się tylko pesymistyczną wizja świata, relacji międzyludzkich, zawodowych, skłonnością do melancholii, depresji, wyszukiwania przysłowiowej dziury w całym. Intuicja potrafi być siłą, i nie powinnaś jej lekceważyć. Żeby okazała się pomocna, musisz widzieć jak jej używać, by osiągać swoje cele.


Jeżeli w każdej sytuacji, przy próbie podejmowania decyzji, intuicja mówi Ci NIE! to może to oznaczać po prostu nadgorliwość twojego przepracowanego mózgu, lęk przed zmianami (potencjalnie niebezpiecznymi). Oczywiście nigdy nie wiadomo, jak zachowasz się w nowej sytuacji, bo to zależy także od twoich umiejętności adaptacyjnych.  Jak mówi angielskie przysłowie: “Ignorancja jest dobrowolnym niepowodzeniem”. Całkowita rezygnacja z intuicji, to tak jakby idąc na wojnę zrezygnować z broni, lub wystawić się do strzelającego tłumu bez kamizelki kuloodpornej.
www.pixaay.com/CC0 Public Domain


Silniejszy lęk i wsłuchiwanie się w wewnętrzny głos, odczuwają osoby, które przeżyły rozczarowania, traumę, cierpią na nerwicę, depresję, zespół stresu pourazowego itp. Młodsze osoby rzadko słuchają intuicji, a nawet jeśli im coś podpowiada, potrafią jej zaprzeczyć. Wychodzą z założenia, że i tak wolą sprawdzić wszystko na własnej skórze. Bo skoro inni mają to czy owo, spróbowali tego, czy owego, to i ja nie chce pozostawać w tyle. Z wiekiem, z większym doświadczeniem doceniają znaczenie intuicji. Potrafią także bezbłędnie rozszyfrowywać intencje poznawanych osób.
www.pixabay.com/CC0 Public Domain

Sny a intuicja

Kobiety częściej niż mężczyźni zwracają uwagę na to, co im się przyśni. Według senników, jeśli śni się coś na czarno, brudno, ciemno, cuchnie. Są to zwierzęta drapieżne, rwące się mosty, wpadanie do rzeki, zwłaszcza z brudną wodą, duszenie się przez upał, brak tlenu, zamknięte pomieszczenie, kość czy ość, to oznacza, że coś wydarzy się nieprzyjemnego. Można nie wierzyć w sny i w przepowiednie snów. Można uznać to za naiwność. Mówić z pogardą o ludziach, którzy wierzą w sny. Można też przyjrzeć się własnym snom i wyciągnąć wnioski.  Ze snami jest inaczej niż z wróżeniem z kart. Sny są tworzone przez twój mózg, a on wie co robi.

Jeśli naoglądasz się filmów-horrorów, czy sensacyjnych, to sen o zabijaniu Ciebie, będzie tylko wyrazem lęków, które stłumiłaś oglądając film. Myślałaś, o tym jak to dobrze, że to nie dotyczy  Ciebie. Podczas snu, twój mózg układał swój film z twoim udziałem, ale nie ma to przełożenia na realne życie, bo to zmyślona historia. Z doświadczenia wiem, że jak śni mi się, że wpadam do bagna lub rzeki z brudna woda, to za parę dni mam gorączkę. Matka odpowiadała mi, że od dzieciństwa tak mam i dlatego ona nigdy nie chce słuchać, co mi się śni, bo niestety zawsze się sprawdza. Czasem po spotkaniu  z kimś, po rozmowie w cztery oczy, czy to na gruncie zawodowym, czy osobistym,  śni mi się drapieżnik, albo że jestem w ciemnej piwnicy- od razu wiem, że nic z tego nie będzie. Daję jednak szansę, brnę trochę dalej, ale po czasie nieraz krótszym, nieraz dłuższym, widzę, że to zła droga, która drenuje z energii. Drapieżnik oznacza, że ktoś ma wobec mnie lisie zamiary, a piwnica oznacza pułapkę.  Kiedyś poznałam nową osobę, w nocy śniło mi się, że dusiłam się małą kością. Rano dostałam wiadomość, której treść w ogóle do mnie nie przemawiała, a nawet byłam przeciwna każdemu słowu, które tam przeczytałam. Uznałam, że kość ze snu, to kość niezgody. Nigdy jeszcze nie zawiodłam się na snach.  
www.pixabay.com/CC0 Public Domain


Z życia wzięte


Kiedyś już w kilka sekund po podpisaniu pewnej umowy, miałam dziwne wrażenie. Było to na kilka dni przed świętami. W trakcie spotkania i poznania pięciu nowych osób była zadowolona. Podczas otrzymania swojej kopii umowy odczuwałam połączenie radości z niepokojem. Powtarzałam sobie w myślach, że to logiczne, co teraz czuje, to reakcja na nowość. Kobieta, która pospiesznie chowała do teczki swoje egzemplarze umowy z nami, unikała kontaktu wzrokowego ze mną (i ze wszystkimi). Dosłownie patrzyła w podłogę.  Powiedziałam, na odchodnym, Miłych Świąt! Nadal nie spojrzała w moją stronę. Ktoś może pomyśleć, o co mi chodzi?! W pierwszej chwili, uznałam, że jest zmęczona, święta tuż tuż, a musi w pracy siedzieć. Wyczułam podświadomie, że nie jest szczerą osobą i na pewno coś ukrywa. Jakiś taki bliżej nieokreślony stan, bliżej mu do niepokoju, nie dawał mi tej nocy zasnąć. Niby się cieszyłam, ale nie na 100%. Intuicja mnie nie zawiodła, a współpraca z tą firma przyniosła tylko rozczarowanie. Nie szanowała ani klientów, ani pracowników. Wykorzystywali luki w prawie, by osiągać zyski finansowe. Nie wywiązywali się z umów, jeśli dostali już co chcieli, to uważali że np. kwestia wynagrodzenia jest mało istotna. Zajęli mi tylko czas, i  zatruli nerwy. Koniec końców, odzyskałam, co moje. Ale niesmak pozostał.

I co więcej postanowiłam się zaprzyjaźnić z moja intuicją, bo jeśli coś wygląda jak kaczka, chodzi jak kaczka, mówi jak kaczka, to jest kaczką. I tego się trzymam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz