środa, 12 kwietnia 2017

Faceci z portalu randkowego

Zarejestrowałam się na jednym z najpopularniejszych portali randkowych, w celu “naukowym”. Pod lupę wzięłam portal polecany przez znajomych, gdzie jest szansa pogadać z tzw. normalną osobą. Mam kilkanaście znajomych, którzy poznali się przez net  i wzięli ślub. Połowa z nich już się rozeszła, ale to nie będzie tekst o rozwodach.

www.pixabay.com/ CC0 Public Domain

Trochę tzw. prywaty
Moja ciekawość wzrosła, choć muszę się przyznać Wszystkim Czytelnikom Mojej Strony, że ślub nigdy nie był i nie jest moim marzeniem. Wszyscy faceci i przyjaciele w moim realnym życiu wiedzą o tym. Nikt nie próbuje zmienić mojego zdania, bo wszelkie kombinowanie pod moim adresem jest skazane na porażkę. Byli też tacy, którzy twierdzili że zaciągną mnie przed ołtarz lub do urzędu, ale niestety to też im się nie udało. Gdy nie jestem do czegoś lub do kogoś przekonana, to nawet król, polityk czy papież mnie nie przekona. Ot, cała filozofia. Choć popularne powiedzenie: “Nigdy nie mów nigdy” może w przyszłości okazać się prorocze.

Zapchana skrzynka
Wolę poznawać ludzi na żywo, ale czego się nie robi, by poznać ludzi, ich sposób myślenia, działania, życia. Założyłam profil, dołączyłam zdjęcie twarzy z uśmiechem. Nie wrzucałam zdjęć całej sylwetki, ani z plaży, ani w sukience, bo chciałam ograniczyć zbereźne komentarze i niemoralne propozycje. Wyobraźcie sobie, że już po kilku godzinach miałam kilkanaście wiadomości. Pomyślałam, tylu samotnych jest na tym świecie?!

Pierwsze zgrzyty
Napisałam w profilu, że nie lubię dużych różnic wiekowych i myślałam że wyraziłam się dostatecznie jasno. A kto do mnie pisał? Albo 15 lat młodszy, albo 30 lat starszy facet, który mógłby być moim ojcem. Druga sprawa, zaznaczyłam, że mam 165 cm, i że nie lubię bardzo wysokich i bardzo niskich osób. Pominęłam fakt, że noszę szpilki, choć uznałam to za naturalne, że lubię obcasy jak większość kobiet. A kto się do mnie zgłaszał? Facet, który nie zmieścił by się w drzwiach wejściowych bez schylenia głowy około 195 cm, albo koleszka o 160 cm, który nawet w kapeluszu nie byłby odrobinę wyższy ode mnie. A każda kobieta lubi, gdy jej facet jest wyższy od niej, bo to jest fajne! Od skrajności w skrajność! Wniosek jest taki, że oni nie czytają informacji o pożądanym wieku, czy wzroście.  Piszą jak idzie, do każdej, a nuż się któraś skusi i odpisze.

Portal randkowy dla każdego
Kolejną sprawą jest stan cywilny. Zaznaczyłam, że wolę osoby wolne. Niestety z portali tego typu korzystają także niedopieszczeni żonaci, którzy tylko liczą na to, że uda im się znaleźć atrakcyjną kochankę. Pisały do mnie osoby w wieku od 25-62 lat! Proponowali seks bez zobowiązań, friends with benefits, czyli przyjaciółkę od seksu! Zanim zdołałam im odpisać, by spadali na bambus, już miałam adresy e-mail lub telefony w celu skontaktowania się z “niewiernymi żonkisiami”. Zdziwiłam się, ile to jest nieszczęśliwych mężów na tej planecie! Przemknęła mi też myśl, że to jakiś koszmar mieć takiego męża, czy też faceta, który zdradza Cię i w necie, i w realu. Takie portale są dedykowane raczej osobom stricte wolnym, ale każdy może korzystać.

Utarte uprzedzenia i stereotypy
Nic o mnie nie widzieli, o moich doświadczeniach i planach a wyciągali opinię wyssaną z palca. Pisały do mnie osoby, które twierdzili, że skoro tak ładnie się uśmiecham i używam czerwonej szminki, to na pewno mam temperament! Ten łóżkowy oczywiście! Pozostawię to bez komentarza! Poza tym, wnioskowali po kolorze włosów,  że skoro blond to seks wisi w powietrzu! Jak to się wyraził pewien delikwent, blondynki i rude mają większe potrzeby cielesne niż brunetki. Albo wyczytali to z pism dla panów albo bardziej doświadczeni koledzy podzieli się z nimi tą wiedzą lub wyrobili sobie opinię na podstawie pojedynczych przypadków. Wszystko jest możliwe, jak to w życiu. Wielu korespondentów uważało, że skoro atrakcyjna kobieta po 30-tce nie ma męża i dzieci, to zapewne szuka seksu i liczy na równie atrakcyjnego kochanka. Inni znowu z ironią  napisali, że no rzeczywiście po 30-tce przypomniałam sobie o miłości, a wcześniej tylko kariera była na pierwszym miejscu. Co w ogóle nie jest prawdą, ale oni woleli sobie mydlić oczy utartymi przekonaniami. Pomijam fakt, że sami byli grubo po 30-ce, 40-tce, 50-tce czy też po 60-tce. Niektórzy kawalerowie od zawsze, inni z odzysku, a inni żonaci, co nie przeszkadzało im randkować w necie.
Inni pytali, czy na pewno jestem prawdziwa, czy moje zdjęcie jest prawdziwe. Litości! Może niektórzy kłamią i ściągają zdjęcia innych, ale nie wszyscy tak czynią. Niektórym podałam namiary na fb, bo inaczej nie mogli uwierzyć. Nie wiem, czy nawet to pomogło im uwierzyć. Chyba za często nacinali się na babki, co używały zdjęć modelek i aktorek, by przyciągnąć uwagę.
Inni wprost napisali obrażeni, że na pewno atrakcyjna kobieta nie może być singielką. Niestety nie przekonasz kogoś, gdy kto już w coś uwierzył i jest uparty jak osioł. Niektórym w rozmowie przyznałam się, jaki zawód wykonuję. Jedni powiedzieli, że na pewno dużo zarabiam.  Inni od razu urywali kontakt, albo mieli coś do ukrycia, albo stchórzyli. Może nie szukali kobiety wygadanej, która ma coś więcej do zaoferowania niż rozmowy o tipsach!

Oczekiwania facetów z portalu
Ich szczerość jest zabójcza. Byli tacy, którzy pisali wprost, że z chęcią wzięliby z kimś ślub, bo razem bezpieczniej byłoby wziąć kredyt na mieszkanie lub dom. Inni, mieszkańcy wsi, mówili, że baba by się przydała, bo by ugotowała i posprzątała, i dzieci porodziła, bo nie ma komu na polu robić! Uśmiałam się do łez! Byli też tacy, którzy przyznawali się, że są bezrobotni, mieszkają z rodzicami, ale mogą zaoferować miłość. Wysyłali też linki z YouTube, z piosenkami o miłości, czasem disco polo, a czasem zagraniczną nutę. Nie sposób pominąć także takich delikwentów, którzy domagali się nagich/rozbieranych zdjęć, bo inaczej urywali kontakt.  Byli też tacy, co twierdzili, że mają lekkie pióra i pisali do mnie poematy. Z racji swojego zawodu i odbiorców, którzy domagają się skondensowanej treści, nauczyłam się robić porządne podsumowania i streszczenia. Poradziłam im, żeby nauczyli się skracać swoje teksty, bo wraz z wiosną noce stały się za krótkie, aby dobrnąć do końca ich listów.

Garstka normalnych ludzi także się znalazła
Opisują siebie i to, czego szukają w życiu. Co jest dla nich najważniejsze?  Marzą o miłości. O żonie i dzieciach. O ciepłym ognisku domowym. Narzekają na samotność. Zdradzają, że w pracy i na imprezach nie mogą nikogo poznać, tzn. nikogo sensownego. Żalą się, że kilka związków się rozpadało, ale oni wciąż mają nadzieję na miłość. Na następną szansę od losu. I myślę, że niektórym się to uda, ale innym nie, bo sami przyznają że są na niektórych portalach parę lat. Ale nadzieja umiera ostatnia. Życzę im pomyślnych łowów, tylko żeby wiatr im sprzyjał.

2 komentarze:

  1. Cześć, to ja Karol, chłopak z portalu randkowego. Ciekawy artykuł ��

    OdpowiedzUsuń