sobota, 1 kwietnia 2017

Jak poradzić sobie z porażką?

Niepowodzenia dotyczą Wszystkich, choć nie każdy się do nich przyznaje. Bywają jednorazowe lub powtarzające się. Czasem się ich spodziewamy, a czasem nie.  Jedni twierdzą, że lepiej nie wychodzić ze strefy komfortu, i co prawda obejdzie się bez spektakularnych wydarzeń, ale przynajmniej będzie po staremu, czyli całkiem bezpiecznie. Inni, natomiast wolą próbować wszystkiego, a nawet sparzyć się, bo biorą pod uwagę, że coś może się nie udać. Kierują się bardziej sercem niż rozumem, ale wiedzą że to dla nich najlepsze wyjście. Jak na tym wychodzą? Różnie, bo nie ma dwóch żyć, ani dwóch takich samych.
www.pixabay.com/ CC0 Public Domain

Oczywiście, porażka to coś, co się nie powiodło. Przyczyna? Nadmierne planowanie, i może się zdarzyć, że każde odstępstwo od planu może być nazywane niepowodzeniem, a w rzeczywistości jest zboczeniem z głównego kursu. Nie da się nad wszystkim panować, bo życie byłoby nudne. Jeśli chcesz, coś zmienić w życiu- nastaw się na wiele prób. Innej drogi nie ma.

“Drzewo nie smagane wichrem, rzadko kiedy wyrasta na silne i zdrowe” Seneka, 4 w.p.n. e. filozof rzymski.

Poprzednie negatywne wydarzenia rzutują na twoje współczesne plany, ale nie zawsze nieszczęście chodzi parami (choć bywają i trójkąty:) Z drugiej strony wchodzenie w paszczę lwa, znowu, może sugerować dwie rzeczy. Odwagę lub głupotę, skłonność do samodręczenia. Bywa że energia dla pewnego miejsca, czy człowieka już wygasła. Wszystko się wypaliło i nie ma powrotu. Popularne powiedzenie:” Serce umarło dla tego miasta, dla tego człowieka” . Nie ma co na siłę ładować się tam, gdzie już się nie zmieścimy. Nie tylko finansowo, ale przede wszystkim mentalnie.

“Nie bój się porażek, pierwsza jest potrzebna, ćwiczy wolę, druga jest użyteczna, a jeśli podniesiesz się z trzeciej, jesteś człowiekiem” Rene Basin, pisarz francuski.

Godzenie się z porażką ma w sobie coś  z żałoby: szok i niezgodę, niedowierzanie, a potem oswojenie i powolne godzenie się z taką rzeczywistością. Porażka uczy pokory i wytrwałości. Daje także szansę, aby spróbować raz jeszcze, ale mądrzej. Nie ograniczaj się, ale mierz siły na zamiary. Nie wystarczy bowiem, być pięknym i bogatym, trzeba być jeszcze panią swojego losu, żeby poczuć się szczęśliwą.  Potrzebujemy porażek, by dostrzec głębszy sens, i obrać właściwy kierunek.

“Duch leniwszy jest w nas niż ciało” Francois de la Rochenfoucauld, XVIII wieczny pisarz francuski.

Ktoś może pomyśleć, co to za bzdury. Ale tak naprawdę postępujemy dzięki sercu, duszy, wewnętrznemu głosowi, który mówi ciału, co ma robić.  Prosty przykład: biegniesz, ale czujesz potworne zmęczenie, nogi jak z ołowiu, mięśnie napięte do granic możliwości, uczucie zatykania w klatce piersiowej-ciężki oddech,  spocone czoło. Chcesz już to cierpienie jak najszybciej zakończyć. Ale dzięki temu, że Twój duch jest zmotywowany, Ty zmusisz się do tego nadludzkiego wysiłku. A  jeśli twój wewnętrzny głos jest rozleniwiony, to nawet jeśli jesteś wysportowany i wytrzymały, to nie osiągniesz wiele. Może i dobiegniesz do końca, ale nie poczujesz poczujesz wewnętrznej energii i nie będziesz zadowolony z sukcesu. Fizycznie może wygrasz, ale wewnętrznie przegrasz. A to ostatnie boli bardziej. Twój mózg, duch, serce będzie musiało się oswoić z tym, co osiągnęło ciało.


Jeśli przeżywasz porażkę, pocieszaj się tak, jakbyś pocieszał bliską osobę. Bądź przyjacielem samej siebie. Nie poniżaj się. Nie nazywaj się nieudacznikiem. Daj sobie szansę, znów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz