środa, 5 kwietnia 2017

Małżeństwo czy wolny związek?

Na wstępie tego artykułu, pragnę zaznaczyć, że jest to tekst z przymrużeniem oka. Nieco subiektywny, wliczając to gorące doniesienia naukowców różnej maści. Nie znajdziecie w nim rozwiązania na swoje dylematy, ale uśmiechniecie się do swoich myśli lub pokłócicie sami z sobą lub z partnerami.

Wiele osób mimo wspólnego życia i gromadki dzieci, wykazuje przed urzędami i instytucjami, że żyje samotnie i bierze różne dodatki, ulgi, dofinansowania. Oszukuje dla zysków, bo w razie małżeństwa wiele dodatków mogłoby przepaść. Politycy natomiast proponują różne rozwiązania, jednym razem wspierają samotnych, innym razem faworyzują związki małżeńskie, w myśl zasady: Wszystkim to nawet sam diabeł nie dogodzi.

W przyrodzie istnieją zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy małżeństwa. Ci pierwsi twierdzą, że to naturalna kolej rzeczy w związku,  że to wyraz ich miłości, oddania, realizowania wspólnych celów itp. Ci drudzy stoją na straży stwierdzenia, że zawarcie małżeństwa to gwóźdź do trumny. Zwolennicy małżeństwa i jego przeciwnicy od wieków toczą zaciętą walkę o poglądy. Ci drudzy uważają to za niedorzeczność, aby dwie osoby pochodzącej z różnych rodzin, środowisk, dogadały się pod jednym dachem. Fani małżeństwa mówią, że miłość pokona wszelkie bariery. Marzyciele i sceptycy.
Naukowcy już kilka lat temu poinformowali społeczeństwo, że żonaci mężczyźni żyją dłużej niż ich nie zaobrączkowani koledzy. Nie było jednak wzmianki o mężatkach.

Zgłębiłam temat i znalazłam tylko doniesienia na temat zdrowia kobiet, które rodzą dzieci. Lekarze potwierdzają, że zdrowie kobiety idzie w parze z ilością posiadanych dzieci. I więcej razy kobieta zachodzi w ciąże i rodzi dzieci, tym długość życia ulega zaniżeniu. Dlaczego? Ma to związek z osłabieniem organizmu, z wydolnością m.in. układu sercowo-naczyniowego. Specjaliści zarzekają się statystykami, że urodzenie dwóch dzieci jest względnie bezpieczne. Od trzeciego dziecka rośnie ryzyko osłabienia zdrowia matki. Oczywiście niektóre kobiety są wręcz stworzone do rodzenia dzieci, nie mają powikłań zdrowotnych. Są matkami czwórki, piątki czy siódemki dzieci i są w pełni sił witalnych. Liczy się także stan zdrowia przed ciążami.

Ach Ci mężczyźni
Według naukowców żonaci mężczyźni rzadziej chorują na choroby układu sercowo-naczyniowego np. rzadziej mają nadciśnienie, zawały itp. Uwzględnili także zdradzających mężów i okazało się, że  stres związany z ukrywaniem kochanki oraz uciecha płynąca z pozamałżeńskiego seksu powoduje więcej zawałów serca! Wniosek jest jeden, drogi mężu: ,,Chcesz żyć dłużej, nie zdradzaj! Znów nie uwzględniono w badaniach zdrowia zdradzających żon. Dowiedziono statystycznie, że niewierne żony częściej decydują się na rozwód niż niewierni mężowie.  Zdradzający mąż, niczym we włoskiej komedii prędzej pójdzie do tego samego kościoła wraz z żoną i kochanką, niżeli zmieni parafię!

Zwolennicy wolnego związku podkreślają, że w razie problemów z partnerem, odejdą bez szwanku, a już na pewno bez nakładów finansowych. Nie muszą się rozwodzić, wydawać na prawnika, pojawiać się w sądzie i prać brudy wspólnego pożycia. Sytuacja się komplikuje, co podkreślają przeciwnicy życia na tzw. kocią łapę. gdy na świecie pojawiły się dzieci, które są krzywdzone przez resztę społeczeństwa wyzwiskami np. brudny bękart. A także w przypadku wspólnie zaciągniętych kredytów. Wiele osób także przejmuje się opinią rodziny, sąsiadów, kolegów z pracy. Wybór należy do każdego z nas. Nic na siłę.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz