środa, 26 kwietnia 2017

Recenzja i swatche pomadek do 20 zł

Jestem fanką pomadek, szminek ale nie lubię błyszczyków. Nie przekonuje mnie ten efekt oblizanych ust. Kiedyś, jak byłam nastolatką, używałam błyszczyków, bo były idealne do delikatnego makijażu, do szkoły. Miałam też czas, że w ogóle nie malowałam ust, bo pomadki mnie uczulały, zwłaszcza te z Maybelline, Astor, Eveline czyli te, które możemy znaleźć w popularnych drogeriach. Pamiętam, że powędrowałam do Douglasa, a tam cudeńko w czerwonym kolorze od  Estée Lauder. Uwielbiam wszystkie szminki z tej firmy. Po pierwsze, nie uczulają, nawilżają i dosyć długo utrzymują się  na ustach. Po za tym uważam, że lepiej kupić 1 szminkę na rok, a lepszej jakości, niż 7 a gorszej jakości lub słabszego komfortu w noszeniu.

Wracając do szminek za max 20 zł, czyli 7 razy tańszych od tej w Douglasie :)

W promocji można kupić za przysłowiowe grosze. Na pierwszy ogień idzie szminka Miss Sporty Wonder Smothie w kolorze 301- Cherry Cape. Soczysty odcień, nie jest to strażacka czerwień. Nie ma w sobie tonów fioletu, różu. Nie zawiera także żadnych błyszczących drobinek, w stylu pękniętej bombki. Pasuje ciepłym i ciemniejszym karnacjom.  Jest mało- trwała, ale ma plusy, bo nie wysusza i nie uczula. Pozostawia lekko satynowe wykończenie. Po jedzeniu i piciu nie będzie po niej śladu, nawet konturów. Jak jej używać?! Tu przypada się bardzo stara, ale sprawdzona metoda malowania się. Po przejechaniu ust pierwszą warstwą, nadmiar powinno odcisnąć się na jednej warstwie chusteczki higienicznej lub bibułki i pomalować usta jeszcze raz. Tylko wtedy będziemy miały pewność, że szminka nie rozmaże się oraz nie zostawi śladów na zębach. Używałam jej w zimie. Nie wiem, jak się sprawdzi w upał, ale podejrzewam,  że nie najlepiej. Na pewno się roztopi nie tylko w opakowaniu, ale także na ustach.
fot.by me/ 1. Miss Sporty, 2. Golden Rose nr 17, 3. Golden Rose nr 16

Matowe i długotrwałe Pomadki w płynie z Golden Rose to bardzo udany produkt, choć nie znajdziemy ich ani w Rossmannie, ani w Naturze. Widziałam tylko w dużych galeriach handlowych, na tzw. wyspach. Zawsze pozostaje odwiedzenie strony www.goldenrose.pl. Seria posiada aż 17 odcieni, więc każda z nas znajdzie coś dla siebie. Mi najbardziej przypadł do gustu nr 17 nasycony brzoskwiniowy, ale nie pomarańczowy oraz nr 16 brudny beż. A najlepiej wygląda połączenie tych dwóch kolorów. Producent podaje informację, że nie stosuje parabenów, za to w produkcie znajduje się witamina E oraz olejek z avocado.  Nie wysusza ust, które są w dobrej kondycji.
fot.by me/ 1. Miss Sporty,2. Golden Rose nr 17, 3. Golden Rose nr 16

W przypadku przesuszonych trzeba poprawić ich stan regularną pielęgnacją. Idealnie do tego nadaje się miód oraz wazelina. Dla fanek naturalności polecam naturalny peeling miód+kryształki brązowego cukru. Usta są nie tylko dobrze wygładzone, a także nawilżone. Sam miód także daje radę. Nie polecam stosować szczoteczek do ust, jako sposób na peeling ust, zwłaszcza gdy usta są bardzo suche i podrażnione.
fot. by me/1. Płyn Wenus, 2. Tequila Pistolero, 3.  Oliwa z oliwek, 4. Płyn micelarny Garnier, 5 Golden Rose, 6. Miss Sporty.

Trwałość tych pomadek jest zaskakująca. Można pić, jeść, także gorące potrawy, a pomadka jak była, tak jest. Tylko w przypadku spożywania czegoś tłustego zjada się. Nie miałam w swojej kosmetyczce płynu dwufazowego i zastanawiałam się czym ją zmyje. Najpierw poszedł w ruch płyn micelarny Garnier, wersja różowa do cery wrażliwej. Nic ją nie ruszyło, potem użyłam alkoholu (zarówno tequili, jak i antybakteryjnego żelu do mycia rąk- Venus) ale tylko trochę się rozmazała. Wzięłam na wacik dwie większe krople spożywczej oliwy z oliwek extra vergin, tłoczonej na zimno. I udało się bez problemu usunąć kolor z ust. To świadczy tylko o jednym. Jest nie do starcia, z wyjątkiem olejku. Postanowiłam, więc zakupić płyn micelarny z olejkiem, lub inny produkt do demakijażu wodoodpornego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz