czwartek, 22 czerwca 2017

7 prac, które szybko znienawidzisz

Zastanówmy się, która praca nie stresuję, nie męczy. Nie ma takiej. Są jednak niektóre zawody, które są szczególnie obdarzone ryzykiem życia na podwyższonej adrenalinie. Istnieje także takie porzekadło, że to nie robota męczy, a brak solidnego wypoczynku. Zachęcam do zapoznania się z artykułem na temat lęku przed pracą -tu. Według amerykańskiego portalu Businessinsider.com najbardziej stresującym zawodem jest lekarz-chirurg, w tym plastyczny, anestozjolog, psychiatra, położona, pilot i inżynier lotnictwa, sędzia i kurator sądowy, sędzia sportowy, detektyw, pracownik socjalny, tancerz, korespondent, kostiumograf. W praktyce może być jeszcze więcej. Dużo zależy także nie tyle od pensji, co od warunków i atmosfery. Są osoby, którym trud pracy wynagradzają wysokie zarobki. Dla innych znów, żadna kasa nie rekompensuje, tego co przeżywają w pracy i po pracy.
www.pixabay.com


7 prac, które można szybko znienawidzić:

  1. Windykator telefoniczny (długi telefoniczne i bankowe)
Jeśli masz stalowe nerwy i nie straszne Ci rozmowy telefoniczne ze wściekłymi lub przestraszonymi ludźmi (to często idzie w parze)  to dobrze trafiłeś. Mogę Cię ostrzec przed jednym?! To siedząca praca, ale wyczerpująca jak ta fizyczna. W niektórych firmach, sami wykonujemy połączenia telefoniczne. W innych, poprzez system informatyczny, wpadają nam połączenia (system wybiera za nas kolejne numery!) które musisz niezwłocznie kontynuować. Zazwyczaj, jest to około 15-20 rozmów na godzinę, czyli nie będziesz się lenić. I tak przez 8-10 h dziennie. Pamiętaj, że na umowie o pracę, będziesz mieć około 45 minut przerwy na cały dzień. W przypadku, umowy zlecenia, czy dzieła, uraczą Cię tylko 15 minutami przerwy w ciągu 8 h. Długość rozmowy będzie zależała także od tego, jak długo Twój rozmówca będzie pozostawał na linii. Czasem będziesz dziękować Temu na Górze, że ktoś się rozłączył. Nie będzie trzeba się produkować na daremno. Dłużnicy będą Cię straszyć policją i sądem, a Ty ich komornikiem. Przygotuj się także na druzgocące opowieści dłużników. Musisz także wyrabiać określoną normę, jeśli chodzi o ilość połączeń, jak i wysokość odzyskanej kwoty. Jeśli się nie sprawdzisz, od razu Cię zwolnią. Niektórzy wytrzymują w tej robocie kilka godzin, dni, tygodni, miesięcy. Rekordziści pracują latami. Brawo!

2. Konsultant telefoniczny call centre (usługi bankowe i turystyczne)
Jak w każdym call centre panuje hałas. Skoro na sali jest około 20-50 osób i wszyscy w tym samym czasie rozmawiają przez telefon z klientami, to jak może być spokojnie?! Musisz podobnie, jak w windykacji, nastawić się na “wpadające połączenia”  lub/i  telefony od klientów- choć te rzadziej, bo firmy, które są nastawione na sprzedaż-same wydzwaniają po ludziach. Są określone z góry cele sprzedażowe. Jeśli się nie wyrabiasz zwolnią Cię. Być może zauważyliście, że jest ciągła rotacja pracowników w takich firmach. Tu także musisz w ciągu tylko jednej godziny wykonać mnóstwo połączeń. I tak przez 8 godzin. Aby coś sprzedać, musisz mieć talent przekonywania, ale także nieźle się napracować. I co ważniejsze, być cierpliwym. Nie możesz być nachalny, ale także musisz sfinalizować sprzedaż. Praca wymagająca wiele energii, mimo że to tylko albo aż rozmowy telefoniczne. Dużo daje zgrany zespół sprzedażowy i profesjonalne szkolenia. Nawet jeśli to nie będzie Twoja praca na dłużej, dużo dowiesz się o ludziach, socjotechnikach, zasadach marketingu.

  1. Sprzedawca telefoniczny książek drukowanych
Możesz pomyśleć, a kto dziś kupuje książki i to jeszcze przez telefon?! To samo pytanie zadają potencjalni klienci po drugiej stronie słuchawki. W dobie e-booków, druk przegrywa, ale tylko w sprzedaży telefonicznej. W księgarniach stacjonarnych zawsze jest dużo ludzi. Niektórzy kupują po kilka książek miesięcznie. Kiedyś stałam na kasie, popularnej sieci księgarni, i muszę przyznać, że najchętniej kupowane były poradniki modowe, psychologiczne, kulinarne oraz kryminały.  I myślę, że jest tak do dziś.

  1. Sprzedawca lodów/gofrów
Kolejka z serii never ending. Nie będziesz mieć nawet czasu na skorzystanie z toalety, chyba że potrzeba Cię zmusi, to osoba z Tobą na zmianie, zostanie na chwilę sama. Niby normalna sytuacja, ale muszę Cię ostrzec, że niektórzy korzystają częściej z wc, a inni rzadziej. I właśnie ci ostatni, mogą krzywo patrzeć, że Ty chodzisz częściej na przerwę niż oni. Na zasadzie, gdzie człowiek, tam problem. Dużo zależy od współpracowników. Na pobłażliwość kolejki nie licz, oni chcą to, po co tu przyszli. Nie obchodzi ich, że np. dziś boli cię głowa, czy brzuch. Musisz więc zacisnąć zęby i pracować na pełnych obrotach.  Zdarzają się niemili klienci, z pretensjami: że lody są zbyt zamrożone, albo za bardzo rozmrożone. Wierz mi, po kilku dniach i po 12-14 godzinach na nogach, już nie będzie to robić na Tobie wrażenia. Będziesz tylko marzyć o tym, aby wrócić do domu i wziąć kąpiel. A rano jazda rozpocznie się na nowo.

  1. Kelnerka
Praca kelnerki może trochę inaczej wyglądać w barze, inaczej w restauracji, a jeszcze inaczej w hotelu. Jedno jest pewne: trzeba być przygotowanym na wielogodzinne stanie, chodzenie, noszenie i jeszcze raz stanie. Nie można usiąść, bo ktoś wyżej zadecydował, że należy stać w ciągłej gotowości, nawet gdy nie ma gości. Podczas komunii, wesel, bankietów-praca jest jeszcze bardziej wyczerpująca. Aby przygotować bankiet, praca zaczyna się bardzo wcześnie, a kończy bardzo późno, zazwyczaj wynosi 12-16-18 h na nogach! A nogi potrafią odmówić posłuszeństwa, mogą boleć, puchnąć. Po kilku latach żylaki lub w cięższym przypadku-zakrzepica żył głębokich oraz problemy z ostrogami i kręgosłupem- jak w banku. Po ciężkim dni, większość kelnerek ma przekrwione oczy, to wynik wysiłku fizycznego. Plusem jest to, że mamy kontakt z bardzo wieloma osobami. Liczy się też fakt, na jaką ekipę trafisz. W niektórych miejscach, twoje napiwki są tylko Twoje. W innych, wszystkie napiwki są “pakowane” do jednego worka, i dzielone na Wszystkich pracowników.  Przygotuj się także na sprzątanie rzygowin klientów, chyba że mają od tego dodatkowo sprzątaczki (w hotelu), w barach Ty dbasz o stoliki, krzesła i podłogę, okna i drzwi.

  1. Pokojówka/Sprzątaczka
Ludzie potrafią czasem nabrudzić bardziej niż zwierzęta. To nie żart. Niektórzy zachowują się także w dziwny sposób, chowając śmieci po szafkach, jak gdyby zapominali, od czego jest kosz. To bardzo ciężka fizyczna praca. Zazwyczaj jest wiele pokoi, do wysprzątania, włącznie z łazienkami, oknami, korytarzem, klatką schodową oraz windą. Czasem czekają Cię sprośne komentarze i niemoralne propozycje, cóż niektórzy chcą sprawdzić swoje fantazje w realu. W domu nie mogą, więc może hotel?!

  1. Copywriter/Freelancer
Głównym minusem tej pracy, jest to, że sam musisz zdobywać zlecenia. Zazwyczaj nie masz umowy o pracę. Musisz samodzielnie wykupić ubezpieczenie, lub liczyć się z tym, że zapłacisz za leczenie. I to słono, albo mieć końskie zdrowie i nie chorować w ogóle. A jeśli już, to leczyć się na własną rękę, lekami i ziołami dostępnymi bez recepty. Polecam artykuł: tu
Musisz pisać bardzo dużo, szybko i sprawnie. Aby się utrzymać musisz pisać bardzo wiele, bo stawki są naprawdę niskie: 1-3 gr za znak, więc możesz łatwo policzyć, ile tysięcy znaków musisz pisać dziennie, aby zarobić najniższą krajową. Nie tylko wynagrodzenie może Cię zaskoczyć. Nie wszystkie firmy są uczciwe, i zdarza się, że musisz prosić się o wypłatę, pisać przedsądowe wezwania do zapłaty. Więcej tu.

Pozostałą kwestią jest także logowanie się do platform dla copywriterów. Niestety wiele firm powtarza następujący proceder: każdy może się zgłosić i zacząć pisać/zarabiać. W praktyce, nie mówię, że tak robi każda firma, ale coraz więcej, psując przy tym rynek. Dlaczego? Np. mają pułap, że od 200 zł następuje wypłata na konto copywritera, po czym dają zlecenia na łączną kwotę np. 100-199 zł i oczywiście, zleceniobiorca wypłaty nie otrzymuje. Piszę e-maile, żeby podali mu następne zlecenia, a oni milczą. I copywriter nie może się potem doprosić tej stówy, czy  dwóch stów bez jednego grosza. Może komuś wyda się to śmieszną kwotą. Ale policzmy, w platformie jest 100, 1000 lub więcej zarejestrowanych copywriterów, więc i kwoty rosną. Nieuczciwy zleceniodawca może sobie nabijać konto, nieuczciwymi zagraniami. W necie są nawet specjalne strony ostrzegające przed oszustami. Ja z własnego doświadczenia mogę przyznać się, że 3 razy zdarzyło mi się czekać bardzo długo na kasę. W pierwszym przypadku, po roku, ktoś sobie przypomniał, że wisi mi pieniądze. W drugim i trzecim przypadku, po 2 m-cach odzyskałam wynagrodzenie, bo nie dawałam za wygraną, choć niektórzy już nie wierzyli, że coś wskuram. Przydało mi się doświadczenie w windykowaniu.

Żadna praca nie hańbi, każda czegoś uczy. A czego Was nauczyła Wasza praca?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz