środa, 14 czerwca 2017

Kolastyna vs. Bielenda Bikini

Za parę dni kalendarzowe lato, ale po kilkunastu bardzo słonecznych dniach wiosny, utwierdzamy się w przekonaniu, że bez dobrego kremu z filtrem przeciwsłonecznym lepiej nie wychodzić z domu. Łatwo się spiec, a osoby z wrażliwą skórą na promieniowanie słoneczne, robią zapasy specjalnych kosmetyków z odpowiednio wysokim SPF. Firm kosmetycznych od liku, co wybrać? Preparat apteczny czy może drogeryjny.

Dlaczego warto używać kremów z filtrem przeciwsłonecznym?

Kiedyś byłam fanką kosmetyków z polskiej aptecznej marki Iwostin. Niestety po paru latach systematycznego używania wiosną i latem, dostałam uczulenia. Możliwe, że firma zmieniła formułę, ale po prostu, tylko mojej skórze przestały służyć. Wróciłam więc pokornie do drogerii, bo jakoś nie miałam chęci na inne apteczne marki.  
fot.by me


Kolastynę, pamiętam z czasów, jak byłam szaloną nastolatką. I nigdy nie zdarzyło mi się, żeby słońce po użyciu ich balsamów zrobiło mi krzywdę. Mam cerę średnio jasną (nie-białą), ale o ciepłym kolorycie. Opalam się na czerwono, tzn. próbowałam opalać się bez filtrów. Po 5 minutach romansu pt.  naga skóra +słońce= czerwone plamy + uczucie pieczenia.

Mój wybór padł na Kolastynę Family 25 SPF, czyli średnią ochronę. Balsam polecany dla dzieci i dorosłych. Zawiera witaminy A, E, F oraz masło karite oraz dwutlenek tytanu w formie nano, który odpowiada niestety za bielenie skóry. Podobnie jest z balsamem z 15 SPF. Dopiero Kolastyna z 6 SPF, czyli najniższym faktorem jest pozbawiona dwutlenku tytanu. Plusem jest jednak całkowity matowy wygląd skóry. Balsam w ogóle nie jest tłusty. Ma dosyć tępą konsystencję. Na plus jest także zawartość gliceryny, kolagenu i elastyny, które mają za zadanie zachować skórę w dobrej kondycji. Niestety balsam zawiera dwa składniki z grupy parabenów. Jest wodoodporna, żeby zetrzeć białą poświatę, trzeba użyć żelu do mycia, lub zmoczyć skórę wodą i wytrzeć grubym ręcznikiem. Ochrona w balsamie Kolastyny jest na wysokim poziomie. Po zmyciu białej warstwy zauważyłam, że skóra nabrała ładnego, jasno-miodowego kolorytu. Bez żadnych zaczerwienień.

Dla porównania, spróbowałam także Bielendy Bikini 20 SPF (średnia ochrona) oraz 30 SPF (wysoka ochrona). Jest piaskoodporna, chloroodporna i wodoodporna. I muszę przyznać, że nie zawiera dwutlenku tytanu, nie bieli skóry. Ma aksamitną konsystencję, ale na skórze pozostawia jednak tłustą i lepiącą się warstwę kosmetyku, więc piaskoodporna na pewno nie jest. Pozostałe obietnice są spełnione. Dobrze chroni skórę fanów kąpieli słonecznych, na pewno jest wodoodporna. To, czy jest chloroodporna, to kwestia dyskusyjna. Ja nie korzystam z basenów z chlorowaną wodą. Po za tym, po każdej kąpieli czy każdym wytarciu się ręcznikiem, dla bezpieczeństwa smarowałam się kolejną warstwą kosmetyku. Ma także tę zaletę, że  w słońcu pięknie błyszczy, ale nie zawiera żadnych drobinek brokatu. To zdrowy, naturalny błysk, dobrze nawilżonej skóry, dzięki zawartości olejku kokosowego. Po zmyciu kosmetyku, zauważyłam w kilku miejscach lekko zaczerwienioną skórę, ale to dlatego, że niedokładnie się posmarowałam. W miejscach, gdzie nałożyłam odpowiednią ilość, skóra pozostała bez żadnych podrażnień, a za to nabrała także jasno-miodowego kolorytu. Dodatkowo Bielenda Bikini nie zawiera parabenów!
fot.by me


Podsumowanie Kolastyna vs. Bielenda Bikini
Na całkowicie bladą skórę, która jest świeżo po zimie, i nie zażyła jeszcze słońca polecam jednak Kolastynę 25 SPF, chroni idealnie. I nie będzie nas razić biała poświata, bo i nasza skóra jest wtedy blada.  Gdy już nabierze słonecznego kolorytu, lepiej użyć Bielendy, której działanie jest bardziej nawilżające, choć przez swoją rzadszą konsystencję, może trochę słabiej chronić skórę. Używając Bielendy, która nie zostawia śladów, trzeba dokładnie się smarować. Używając Kolastyny, wiemy gdzie jeszcze ją nałożyć, bo odznacza się od reszty skóry. Pamiętajmy, żeby chronić skórę preparatami z filtrami. Nie warto wierzyć tym, którzy mówią, że są szkodliwe. Promieniowanie słoneczne, jest równie szkodliwe, jak nie używanie filtrów.  Wiele osób reaguje wysypką skórną. Po użyciu odpowiedniego produktu, problem znika. Warto wybrać odpowiedni produkt, który nie będzie nas uczulał. Ja bez filtrów, nigdy w życiu nie mogłabym się opalić. Dzięki odpowiednim kosmetykom, mogę się cieszyć jasno-miodową opalenizną.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz