piątek, 23 czerwca 2017

Skąd czerpać motywację?

Motywacja jest ważna, i tylko mocno zmotywowani możemy coś osiągnąć. Jeśli nie masz do czegoś przekonania, to się za to nie bierz. Tracisz czas. Zabierając się za coś połowicznie z miejsca zaprzeczasz jego powodzenie. Sukcesy innych mogą być motywacją, ale mogą także wzbudzać zazdrość. A ona uniemożliwia często podjęcie działań, bo wynika z niskiej samooceny. W jej wyniku łatwo natomiast o kryzys. Nie trzeba się go bać, bo zdarza się nawet osobom silnie zmotywowanym. Osoby z niską samooceną nie wierzą w siebie i przez to słabiej się motywują. Im słabsza motywacja tym większa obawa przed niepowodzeniem. Dlaczego?!
fot.by me

Motywacja a samoocena
Chodzi o podejście do trudności. Kryzys wynika też ze zmęczenia, a nie tylko z braku umiejętności. Jest do przezwyciężenia.  Może być sprzymierzeńcem, choć może się wydawać, że brzmi to paradoksalnie. Powoduje, że musisz odpocząć, przemyśleć. Złapanie oddechu doda Ci siły i spojrzysz na sprawę inaczej. Z drugiej strony powinniśmy nauczyć się sami siebie motywować. Nie jest to łatwe. Skoro jednak Innym dajemy rady, wspieramy ich, wspierajmy też samych siebie. To wymaga zaprzyjaźnienia się samemu ze sobą. Jeśli w kółko sobie coś wyrzucasz i negatywnie oceniasz wszystko, co do tej pory zrobiłeś, to nic dziwnego, że motywacji brak. Nie zawsze potrafimy rozwiązać swoje problemy, a do tego też musimy się przyznać przed samym sobą. Nauka przyjaźni z samym sobą też potrafi być sztuką.  Zaakceptowanie swoich wad i zalet także. Większość osób popada w skrajności. Albo się chwali na okrągło przy każdej okazji, ale sama sobie ubliża. Równowaga to podstawa, podobnie jak rzeczywisty osąd sytuacji.

Już w I w.p.n.e pisarz rzymski, Publiusz Syrus mawiał: “Nikt nie pozna swoich możliwości, jeśli nie wystawi ich na próbę”

Większość ludzkich zachowań jest zorientowana na cel. Ważny jest nie tylko wybór celu, ale sposób jego osiągnięcia, ale także trudności jakie spotkaliśmy. Osoby nastawione na sukces, nie boją się ich, i bez problemu biorą je na barki. O wiele więcej niżeli Ci, którzy chcą uniknąć porażki. Osoby, które bardziej się starają, w razie sukcesu odczuwają dumę, a Ci mało zmotywowani są raczej zaskoczeni i biorą to za łut szczęścia, albo wręcz stwierdzają, że to nic takiego i każdemu może się zdarzyć.

Przekonanie o swojej skuteczności sprawia, że wybieramy cel, który odpowiada naszym aspiracjom. Działamy wtedy bardziej konkretnie i wytrwale do niego dążymy. Już samo zaangażowanie dodaje nam siły w obliczu przeszkód. Natomiast jeśli widzimy, że nie uda się czegoś osiągnąć wyuczonymi sposobami, to szukamy innej drogi. W sytuacji, gdy nie realizujemy do końca, tego co sobie zaplanujemy, albo wycofujemy się już na początku, tracimy wiarygodność w swoich oczach.  Czasem są sytuacje, że dla własnego dobra lepiej z czegoś zrezygnować z mniejszym, lub większym bólem.  W dobie Internetu ludzie wypisują na blogach  swoje cele, a potem  odhaczają już zrealizowane. Informują o tym, z dużą dokładnością, co już zrobili, a czego jeszcze nie, albo o ewentualnych modyfikacjach.

For sale?
Może niektórym to pomoże, ale życie to nie tylko lista celów. Czasem warto odpuścić i pozwolić życiu płynąć. Warto się nawet po drodze zgubić, aby zrozumieć, co i kto jest ważny, a co i kogo trzeba (dla własnego zdrowia) odpuścić. Pamiętaj: rezygnując z czegoś (co i tak źle rokuje na przyszłość), dajemy szansę urzeczywistnić się nowym marzeniom.

Jeśli się chwalimy  wszem i wobec, to nasze marzenia przestają być nasze. Spełniamy tylko oczekiwania innych, którzy podekscytowani naszymi planami, będą nas z nich rozliczać. Marzenia powinny być sferą, do której dostęp powinni mieć oprócz nas, nieliczni. Dlaczego?! Dziś wszystko jest na sprzedaż. Już nikt i nic nie należy do samego siebie, wszystko jest już odkryte.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz