poniedziałek, 10 lipca 2017

Faceci z portalu randkowego vs. feministka cz.2

W związku  z tym, iż otrzymuje wiele e-maili od kobiet, które mnie popierają, kontynuuje artykuł, który możecie przeczytać tu. Także w podobnej tematyce, zobaczcie tu. Otrzymuję też wiadomości od wściekłych i pozbawionych konstruktywnej krytyki mężczyzn, którym “nie na rękę” są kobiety odważne i mówiące to, co myślą. Dbając o poziom bloga, nie będę tu cytować niektórych tekstów, które zostały do mnie skierowane. Z prostego powodu, jestem kulturalna i takimi osobami lubię się otaczać. I takie artykuły lubię czytać w sieci. Nie rozumiem fenomenu blogów, na których można znaleźć teksty pełne przekleństw. I jeszcze czytelnicy im przyklaskują, a już dawno ich wiek przekroczył czas durny i pochmurny.
fot.by me



W poprzednich artykułach możecie znaleźć 11 tekstów (linki do nich powyżej),  którymi uraczyli mnie faceci z portali randkowych. Tym razem przedstawiam Wam, kolejne autentyki.

  1. “Czy pracujesz w prosektorium feministko?!”Nawet nic nie odpisałam, bo uznałam, że ta osoba, ma jakieś chore skojarzenia. Ten tekst nie obraża feministek, ani nawet ludzi, którzy tam pracują. Uznałam, że nie warto wciągać się w taką dyskusję.

  1. “W Polsce obecna rządząca partia (…) mam raczej dobry obraz obecnych zmian, myślę że ruch feministyczny jest zupełnie zbędny (...)” Wytłumaczyłam delikwentowi, że zarówno obecne, jak inne partie, nie mają tu nic do rzeczy, bo ruch feministyczny ma prawo istnieć niezależnie do tego, kto jest akurat “przy władzy”. Zbędne to jest, ale jego płytkie myślenie.

  1. “ (...) przebywanie wśród wulgarnych kobiet źle oddziałuje, no i trudno będzie Tobie znaleźć normalnego samca, wiem co mówię” Uśmiałam, się przednio, nie dość, że sam nazwał się samcem, a nie mężczyzną. Na plus jest to, że użył słowa: kobiety, a nie np. samice. A po drugie, uznał się za jakiegoś wizjonera, znawcę czyiś losów. I to jego stwierdzenie, że wie, o czym mówi. Myślę, że on żyje w swoim zamkniętym świecie przekonań. Nie bierze pod uwagę, że kobiety nie szukają samców, a jeśli już, to poznają mężczyzn.

  1. “Nie wiem czemu wciągnęłaś się do takiej organizacji (...)” Powiedziałam delikwentowi, że nie należę do żadnej organizacji, partii i nigdzie nie jestem zrzeszona. Mam poglądy feministyczne, co nie oznacza przynależności sensu stricte. Poza tym nikt mnie nigdzie nie wciągał. Później przemknęła mi myśl, że może on coś wciąga, ale o nic go nie pytałam.

  1. Feministki są kojarzone raczej z brakiem kobiecości” Odpowiedziałam mu, cytując mój własny artykuł: “Nie należy szufladkować, że np. feministka to oschła, chłodna wariatka, która nie chce się podobać męskiej części społeczeństwa.  Feministka też może dbać o siebie, dzieci, rodzinę i partnera. Jednocześnie może się sprzeciwić, gdy ktoś będzie usilnie narzucał jej to, co nie jest zgodne z jej przekonaniami. Nie musi nosić szpilek, make-upu i mini. Ale może,  gdy podoba jej się styl femme fatale czy też lolity. I nadal pozostanie feministką, bo bycie nią to stan duszy, serca a nie wyglądu.”

  1. “ naturę kobiet znam dość dobrze, jak na samca (...) szukam miłości (...)tak nawiasem dodam, że w łóżku raczej zadowalałem partnerki (...) Tak nawiasem, to napisałam mu, że może sobie słodzić, ale na mnie to nie działa. I myślałam, że w końcu zacznie mówić o sobie, jako o mężczyźnie, a on dalej przedstawiał się jako samiec. Żenujące.

  1. “Czy współczesna tzw. wyzwolona kobieta, zdaje sobie sprawę, że trudno pogodzić pracę z rodziną i jeszcze nie ulec pokusom, pt. przystojny szef- co z tego, że seksista jak ponoć ma "dużego". Tylko facet o niskiej samoocenie mógł tak pomyśleć, bo facet który zna swoja wartość nie porównuje wielkości swojego członka do wielkości członka szefa. No chyba, że widział jego członka, i może czuje się zazdrosny albo jest kryptogejem i sam się podkochuje w szefie. Po za tym, co to za płytkie myślenie, że każda kobieta poleci na szefa?! Jeśli ktoś ma takie obawy, to jest chory z zazdrości. I powinien iść na terapię. Nasza dalsza rozmowa nie miała sensu.

Widzicie sami,  jakie są argumenty facetów, którzy są  przeciwni feministkom. Ogólnie, jestem już zmęczona głupotą, płytkim myśleniem, sprowadzaniem kobiet do roli obiektu seksualnego, lub jako osoby, która nie myśli samodzielnie. Nie chcę nikogo pouczać. Moi drodzy Czytelnicy, sami wyciągnijcie wnioski. Jeśli macie ochotę, podzielcie się nimi ze mną.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz