czwartek, 20 lipca 2017

Jak zrobić dobre wrażenie i nim kierować?

Autoprezentacja to świadome lub nieświadome próby kontrolowania sposobu, w jaki widzą nas inni ludzie. Wiąże się z tym także kierowanie wrażeniem, czyli to, co pokażemy innym i kontrolowanie tych informacji. W praktyce ludzie wiedzą o nas tyle, ile im przekażemy werbalnie czy za pomocą mowy ciała. Chcemy mieć wpływ na sposób myślenia innych osób, więc nie tylko dawkujemy informacje o sobie, ale skutecznie nimi sterujemy, tak aby osiągnąć tzw. dobre wrażenie.
fot.by me

Kontrola informacji o nas samych pojawia się nie tylko na początku związku, ale także w długofalowych relacjach. Gdy ktoś nas zawiedzie, zwykliśmy mówić, że tyle lat kogoś znaliśmy, a właściwie niewiele o tej osobie wiedzieliśmy. Czasem tak długo z kimś przebywamy, że gdy zrobi coś nieoczekiwanego, to nie możemy się z tym pogodzić. Mówimy, że nie tego się spodziewaliśmy, doznajemy szoku. O bliskich osobach wiemy tylko tyle, ile nam powiedzą, by np. zachować twarz, czy też ciągłość relacji.

Kierujemy informacjami, gdy szukamy pracy, np. na rozmowie kwalifikacyjnej, podczas pierwszych i dalszych randek, a nawet w dłuższym związku. Zależy nam na aprobacie, więc przedstawiamy się w określonym, pożądanym świetle. Robimy to po to, by uzyskać pozycję w rodzinie, w społeczeństwie, czy też osiągnąć zyski finansowe. Przedstawiamy siebie tak, aby nas doceniano, bo pochwały każdego napędzają pozytywnie do działań. Nieliczni kreują się na osoby słabsze. Władza jest im obca. Wolą otrzymywać pomoc od innych.

Tworzenie opinii na swój temat ma miejsce najpierw w naszej głowie.  Są to np. wymówki, by zminimalizować odpowiedzialność za np. negatywne wydarzenia albo wnętrzne tłumaczenia swoich decyzji. Potem zaczynamy się tłumaczyć innym, stosując tzw. montaż informacji. Niektórzy są naprawdę dobrymi aktorami i mogą nas wprowadzać w błąd, celowo. Nie dajcie się na to nabrać. Z drugiej strony, nawet tak dobry gracz zawsze może trafić na jeszcze bardziej doświadczonego w “montowaniu”. Wszystko po to, by cel został osiągnięty np. otrzymanie stanowiska, zaciągnięcie kogoś do łóżka, czy też do ołtarza.

Podczas autoprezentacji publicznej, niektórzy z nas zmieniają nawet poziom swojej samooceny, zwłaszcza na wyższą, ale bywa też że niższą (jednakże znacznie rzadziej). Dotyczy to tzw. osób publicznych: polityków, wokalistów, aktywistów, księży.  Jeśli widzą, że odbiorcy nie reagują tak, jak zakładali, to podejmują radykalne techniki kierowania wrażeniem. Jedni dostosowują się do oczekiwań publiczności, a inni czynią wszystko, by osiągnąć takie wrażenie, jakie chcą.  Z różnym skutkiem.

Nikt z nas nie zna nas tak dobrze, jak my sami. Nie musimy i nie powinniśmy odkrywać wszystkich kart. Już małe dzieci wykorzystują wiedzę, którą udało im się zdobyć, by oddziaływać na swoich rodziców.  W związkach osobistych i zawodowych zależy nam na opinii innych osób, “gramy” taką rolę, jaką musimy albo chcemy. Jednocześnie przy okazji zakładamy różne maski, zgodnie  z  wiecznie aktualną  zasadą, że  cel uświęca środki.



Jak jest u Was?!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz