sobota, 22 lipca 2017

Nie(precyzyjne) teksty specjalistów ds. rekrutacji

Każdy z nas był na przynajmniej kilku rozmowach kwalifikacyjnych w sprawie pracy. Jedni miesiącami lub latami pracują w jednym miejscu. Inni dosyć często zmieniają pracę, nie zawsze dlatego, że tego chcą. Jeśli szef zwleka tygodniami z zapłatą, nie zamierza wypłacić określonej kwoty za nadgodziny czy też za pracę w dni świąteczne, to bierz nogi za pas. Czasem także panuje taka atmosfera, że albo rzucisz tę robotę albo się wykończysz (mobbing, zastraszanie, szantażowanie, molestowanie). Innym przypadkiem, jest sytuacja, że musisz po prostu zrezygnować ze względu na stan zdrowia. Powodów może być wiele. I dlatego znów pojawiłaś/pojawiłeś się na rozmowie o pracę.
fot.by me

Specjaliści od rekrutacji zazwyczaj a może prawie zawsze skończyli wyższe studia (pedagogiczne, psychologiczne, socjologiczne). Mają także liczne “podyplomówki”. Wydawałoby się więc, że mamy do czynienia z osobami solidnie wykształconymi, kulturalnymi, znającymi zasady profesjonalnej rozmowy biznesowej. I tak w większości przypadków jest. Zdarzają się jednak takie “cuda-wianki”, że postanowiłam napisać ten artykuł bez pobłażania owym specjalistom. Jeśli oni stosują podchwytliwe pytania to ja proponuję sprawdzone odpowiedzi. Polecam artykuł, który już ukazał się na blogu jakiś czas temu, na temat rozmów kwalifikacyjnych: tu

Wszystkie teksty to autentyki!

  1. Będzie się Pani nudzić w tej robocie! (Należy dopytać więc o konkretny zakres obowiązków. Co rozumie pod pojęciem nudzenia się?! Bo to wcale może nie oznaczać parzenia kawy, czy przeglądania portali społecznościowych a np. żmudne wystukiwanie danych do systemu, archiwizowanie dokumentów, czy wykonywanie 20 rozmów na godzinę, posługując się tym samym skryptem. Nudzenie się, jak widzicie może dla każdego oznaczać, co innego!)
  1. Będzie Pani musiała zauroczyć klienta! (Lepiej się nie domyślać, czy czasem rekrutują Cię na pracownicę hot-red-linii dla samotnych panów! Tylko pytać i jeszcze raz pytać. Może chodzi po prostu o pogodne usposobienie, uśmiech na twarzy, niekoniecznie stuwatowy ale jednak. Jeśli np. owy specjalista mówi Ci, że tu wszystkie kobiety w tym barze/klubie noszą rozmiar rozpinanej bluzki 36, niezależnie od rozmiaru noszonego na co dzień, to się zastanów, czy chcesz chodzić w pracy z biustem na wierzchu! Na to, to raczej godzą się młode studentki, które chcą dorobić na czesne, choć i tak nie wszystkie. Nie każdy lubi w pracy natrętne spojrzenia i teksty podpitych gości.
  2. W tej pracy musi mieć Pani krzepę! (Warto dopytać, ile kg trzeba dźwigać, czy są nocki, ile godzin dziennie trwa praca. Trzeba się też nastawić na to, że mogą wymagać dźwigania czy też innej ciężkiej pracy niedostosowanej dla kobiet. Nie wszystkie firmy szanują zdrowie pracownic. Bezrobotne zazwyczaj godzą się nawet na ciężkie warunki, bo jak głód zagląda im lub ich dzieciom w oczy, to najzwyczajniej w świecie-nie mają wyboru! Szef nie zawsze jest ludzki. Dla niego liczą się zyski, twoje zdrowie jest na końcu szarej listy jego priorytetów. Potem słyszymy o wypadkach w pracy, i szef tłumaczy się, że przecież była zgoda pracowników na takie warunki. A to, że on działał na granicy prawa lub poza prawem pracy, to już sprawa jego sumienia. Pytanie tylko, czy on je ma?! Nie każdy szef jest taki znów bogobojny i liczą się tylko zyski finansowe, a to że Ty jesteś niewolnikiem, to rzekomo “z własnej i nieprzymuszonej woli”.

Warto dobrze się zastanowić, jakiej pracy szukamy. Co będziemy mogły zaakceptować, a na co naszej zgody nie będzie. Oczywiście nasze oczekiwania mogą się nieco zmienić pod wpływem danej sytuacji życiowej, lub po kilku dniach nowej pracy.
Czy warto rezygnować ze swoich marzeń czy też aspiracji, bo życie w tym momencie od nas tego wymaga?! Jak uważacie?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz