niedziela, 13 sierpnia 2017

Faceci z portalu randkowego vs. feministka cz. 3

Znalazł się taki delikwent podczas mojej obecności na portalu randkowym, co oczywiście nie miał nic przeciwko byciu feministką, ale chciałby żeby już w związku nią nie być, bo jak się wyraził: “Jeśli kobieta jest kochana i akceptowana, to nie musi już być feministką”. Co odpowiedziałam?! Przeczytajcie sami! Facet oczywiście obłudnie akceptował, że kobieta jest feministką. W zakamuflowany sposób, bo już odwołując się do udanego związku, chciał wyperswadować to, kim ktoś jest. Nie jest to skuteczne. Przynajmniej, nie, w moim przypadku.
fot.by me 


W związku nadal można być feministką. Nie da się porzucić ideałów feminizmu, bo akurat jest się w dobrym związku. To stan ducha a nie tyle stylu życia. Jeśli wartości feministyczne są komuś bliskie to zwłaszcza w związku, jak i poza nim, warto nadal być feministką,  a nie rezygnować z siebie dla kogoś. To tak jakby np. Chrześcijanka zrezygnowała z religii swojej i została np. Żydówką bo akurat jest w fajnym związku z Żydem. Na marginesie, znam kilka związków mieszanych, jeśli chodzi o religię i co więcej oni obchodzą teraz i święta katolickie, i żydowskie, nie wiem, jak im się to udaje. Jedno jest pewne, żadne z nich nie porzuciło swojej religii. Nawet dla miłości. Ze światopoglądem, czy też przekonaniami politycznymi jest podobnie. Czy ktoś rezygnuje z popierania danej partii, bo potencjalny kandydat do związku tak mu powiedział lub zażądał?! Pomijam już kwestię szantażu na zasadzie "że jak nie porzucisz "tego czy owego" to ja odchodzę". Mam na to krótką odpowiedź: "Każdy kiedyś odejdzie! Nikt Cię siłą tu nie trzyma! Związek to nie więzienie!"

Wracając do feminizmu. Albo jest się feministką cały czas albo w ogóle. Jak ktoś przed związkiem jest feministką, to w związku nadal nią pozostaje. Miłość do kogoś rzadko wpływa na nagłą zmianę myślenia w tak fundamentalnej sprawie, jaką jest feminizm. Chyba, że ktoś jest bardzo chwiejny i nie wie do końca kim jest, albo kim chce się stać. Feminizm to nie walka ze wszystkimi facetami, to trzeba sobie w końcu jasno powiedzieć. To walka z ograniczeniami i zakazami jakie część facetów wprowadziła lub chce wprowadzić dla kobiet, żeby nimi rządzić.Wszystko w celu przejęcia kontroli nad kobietami. Ja się na to nie godzę. Kobiety raz, że mają wolną wolę, jak każdy człowiek. Po drugie, są istotami inteligentnymi i nie trzeba za nas myśleć i tworzyć teorii. Z dobra skorzystamy, a ze złem same sobie poradzimy! Pozdrawiam!

Polecam wcześniejsze wpisy:






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz